Argentyna i co dalej?

Jak słusznie zauważył ktoś w komentarzach, luty coraz bliżej, a u nas cisza… Ale nie próżnowaliśmy przez ten czas tak do końca. Zastanawialiśmy się gdzie dokładnie pojechać, co zobaczyć, jak się tam dostać. Zmienialiśmy miejsca, środki transportu, koncepcje zwiedzania. Ale cały czas jedno pozostawało w nas niezmienne – wniosek, że Argentyna to za duży kraj by poznać go dobrze przez miesiąc. Zatem trzeba wybierać.

Nasze decyzje są zapewne mało oryginalne, ale nic w tym dziwnego, to będzie nasz pierwszy raz w Ameryce Południowej. Postawiliśmy głównie na typowe „must see”, choć nie tylko. A zatem na początek polecimy do El Calafate. Stamtąd autobusem udamy się w kierunku Ushuaia choć niewykluczone, że nie dotrzemy do samej Ziemi Ognistej, a jedynie w okolice chilijskiego Punta Arenas. Następnie chcemy spędzić tydzień w okolicach Salty, a na deser polecieć nad Wodospad Iguazu. Oczywiście nie przegapimy też Buenos Aires i jego magicznego klimatu, gdzie również spędzimy kilka dni. W końcu trzeba nauczyć się tańczyć tango.

komentarze 2

Dodaj komentarz