fbpx

Dzikie Stoły w Beskidzie Niskim

Wyjazdu w Beskidy właściwie w ogóle nie planowaliśmy. To była spontaniczna decyzja, bo uznaliśmy, że skoro musimy jechać do Krakowa, będziemy już – z perspektywy warszawskie patrząc – całkiem blisko gór. I trzeba to wykorzystać, bo niezbyt często mamy okazję bywać w tych rejonach. Nocleg zarezerwowaliśmy w uroczej miejscowości Ropki, położonej na północy zachód od Wysowej. Ale tak naprawdę był jeszcze jeden powód, który przyciągnął nas w te okolice: organizowane dwa razy do roku przez Towarzystwo z Beskidu Niskiego – Dzikie Stoły, czyli jedyny w swoim rodzaju event podczas którego zrzeszeni w Towarzystwie gospodarze otwierają jednodniową restauracje pod gołym niebem i serwują smakołyki kuchni regionalnej przygotowane przez mieszkańców Beskidu Niskiego.

Beskid Niski

Gdy okazało się, że w Krakowie będziemy dosłownie 2 dni wcześniej, a od szczęścia dzieli nas niespełna 150 kilometrów, wiedziałam, że musimy tam pojechać! I tak spędziliśmy cudowny weekend w przepięknych okolicznościach przyrody i z doskonałą kuchnią. Czego chcieć więcej?

Ropki

O Ropkach dowiedzieliśmy się od przyjaciół, którzy wcześniej odwiedzili to miejsce zimą i wrócili zachwyceni: krajobrazami, kuchnią i agroturystyką, w której nocowali. Ropki to łemkowska wieś, której historia sięga 1581 roku – założył ją Adam Brzeziński. Leży na wysokości 532 m n.p.m i otoczona jest porośniętymi lasem wzgórzami ze szczytami: Biała Skała i Siwiejka (zachód), Ostry Wierch (południe), Dzielec (północ) i Las Bziany (od wschodu). Przez XIX wiek liczba mieszkańców oscylowała w granicach 400. Na początku XX wieku wielu mieszkańców wyjechało do Ameryki, choć Ropki stały się dobrze prosperującą wsią z kilkoma zakładami: dwiema kuźniami, olejarnią, młynem wodnym i foluszem. Mieszkało tam wielu rzemieślników: krawców, tkaczy, muzyków i cieśli. Dzięki funduszom zebranym przez mieszkańców zza oceanu w 1930 roku wybudowano w Ropkach szkołę. Do 1939 roku było we wsi 59 domów, ale w 1947 roku łemkowscy mieszkańcy zostali przesiedleni, a wieś opustoszała. Zachowała się przepiękna Cerkiew, którą przeniesiono w latach 70-tych do skansenu w Sanoku.

RopkiRopki

Łemkowska wieś Ropki stała się z czasem atrakcyjna dla „nowej fali”. Działki nabywali letnicy, którzy porzucali miasto na rzecz wiejskiej sielanki. Na stałe mieszka w niej 30 osób. Ropki to w dalszym ciągu wieś „na końcu świata”, do której dociera stosunkowo niewielu turystów. Jak mówią właściciele jednego z gospodarstw: Ropki to miejsce dla tych, którym gwiazdy na niebie z powodzeniem zastępują deptaki miejskie, sklepy i kawiarnie. To miejsce dla tych, u których radio przegrywa konkurencję z szumem drzew i śpiewem ptaków. Ropki są piękne i choć miejsce to ciągle się zmienia to urzeka najbardziej właśnie język ptaków, szum potoku, rechot żab, krzyk derkacza, czy rykowisko jeleni rozpoczynające się na początku września. Dla nas idealnie.

Ale Ropki to również doskonała baza wypadowa do bardziej i mniej wymagających górskich wędrówek. Piękne cerkwie w okolicy i pozostałości po opuszczonych wsiach mogą być też celem wycieczek śladami narodu łemkowskiego. W połowie lipca w Zdyni odbywa się zresztą coroczny festiwal Kultury Łemkowskiej.

Nasz wyjazd był krótki i spontaniczny, więc niestety nie mieliśmy czasu by dobrze poznać okolicę. Ale poszliśmy na piękny całodniowy spacer, który polecamy nawet niezaprawionym turystom.

Hańczowa – Wysowa – Ropki – Hańczowa

Wędrówka zaczyna się przy pięknej, prawosławnej Cerkwi Opieki Matki Bożej w Hańczowej (472 m n.p.m.).  Po przejściu przez most, na skrzyżowaniu, należy skręcić w prawo, a na następnym rozstaju dróg w lewo. W tym miejscu pojawi się również czerwony szlak którym należy iść w górę. Przed wejściem do lasu warto rozejrzeć się po okolicy – rozpościerają się stąd malownicze widoki na okoliczne szczyty i dolinę. W lesie należy trzymać się głównej drogi, mimo że szlak w pewnym momencie odbije w lewo na Kozie Żebro (847 m n.p.m.). Leśna droga przez ok. dwa kilometry prowadzi cały czas delikatnie pod górę, aż do wiaty na wysokości około 625m n.p.m.

Cerkiew Opieki Matki Bożej w Hańczowej

Cerkiew Opieki Matki Bożej w Hańczowej

Cerkiew Opieki Matki Bożej w Hańczowej

Cerkiew Opieki Matki Bożej w Hańczowej

Od tego miejsca idziemy już cały czas w dół, aż do Wysowej-Zdrój (506 m n.p.m.). Po drodze mijamy Ośrodek wczasów rodzinnych Zacisze. Po prawej stronie będzie towarzyszył nam Szuwniak, na którym powstały sztuczne zapory i małe oczka wodne. W Wysowej warto przejść przez Park Zdrojowy – można tu skorzystać m.in. z Pijalni Wód Mineralnych, basenu, czy zjeść obiad w parkowej restauracji.

Po dojściu do głównej drogi odnajdujemy szlak niebieski i kierujemy się w prawą stronę. Następnie szlak odbija w lewo przy kościele i prowadzi w górę do Huty Wysowskiej (644 m n.p.m.) Ze szczytu roztacza się piękny widok na okoliczne pola, wzgórza. Idąc dalej, delikatnie w dół, dojdziemy aż do Ropek (532 m n.p.m.). Na skrzyżowaniu szlaków w skręcamy w prawo i czerwonym szlakiem ponownie docieramy do Hańczowej.

Wysowa-Zdrój - kościółWysowa-Zdrój – kościół

Całość trasy ma około 15 kilometrów i dwa niewielkie podejścia z Hańczowej do leśnej wiaty, oraz z Wysowy-Zdrój do Huty Wysowskiej.

Huta Wysowska - widok na RopkiHuta Wysowska – widok na Ropki

Dzikie Stoły

Dzikie Stoły wjazd

Dzikie Stoły wejście

Dzikie Stoły, ludzie

Dzikie Stoły to wydarzenie zupełnie wyjątkowe. Dwa razy do roku, zimą i latem gospodarze z Towarzystwa z Beskidu Niskiego (w skład którego wchodzi 9 gospodarstw agroturystycznych i 1 pensjonat z regionu) otwierają podwoje bardzo osobliwej restauracji. Nie ma ona stałego adresu, a goście dostają szczegółowe wskazówki dojazdu dosłownie kilka dni przed wydarzeniem. Edycja, w której uczestniczyliśmy odbywała się na Równinach w Nowicy, skąd rozpościerał się przepiękny widok na okolicę. W leśnej restauracji skosztować można lokalnych przysmaków, przygotowanych przez gospodarzy według tradycyjnych receptur z największą starannością.

Kucharze nazwali siebie 10DeKa– dziesięciu dzikich kucharzy. Choć żadna z osób nie ma wykształcenia gastronomicznego, wielu specjalistów z tej dziedziny pozazdrościłoby im kreatywności i entuzjazmu w gotowaniu. Stoły dosłownie uginają się od jedzenia. Zimą nad łąkami unosi się zapach wędzonych kiełbas własnego wyrobu, latem – świeżych ziół zebranych w lesie. Potrawy przygotowywane są ze składników pochodzących od lokalnych rolników. Goście siedzą na kocach, kostkach siana i delektują się smakołykami w otoczeniu natury. W tle słychać muzykantów z pobliskich wiosek.

Dzikie Stoły
Dzikie Stoły

Dzikie Stoły jedzenie

Dzikie Stoły jedzenie

Dzikie Stoły, jedzenie

Dzikie Stoły nawiązują do historii i kultury miejsca, w którym powstały. Do ubogiej i prostej kuchni Łemków, którzy opierali swą dietę na pieczonych lub gotowanych ziemniakach podawanych z zsiadłym mlekiem oraz na serach i warzywach. Chętnie korzystali z dobrodziejstw sadów i lasów i choć hodowano również krowy, kozy i owce, mięso było rarytasem. Największą atrakcją edycji letnich są tak zwane Doły, w których przygotowuje się danie główne. W wykopanym w ziemi dole rozpala się ogień, potem się go przygasza, zasypuje odrobiną ziemi, darnią oraz liśćmi dzikich roślin. W dole układa się później i piecze się mięso, ziemniaki czy na przykład faszerowane papryki i cukinie. Na efekt trzeba czekać 6 godzin, ale jest naprawdę zaskakujący.

Dzikie Stoły
Dzikie Stoły

Oprócz Dołów, w każdej edycji plenerowej pojawia się w sumie kilkadziesiąt potraw, więc choć gości jest dużo i tłoczą się przy każdym ze stanowisk, zapewniam, że nie wyjdziecie stamtąd głodni. Organizatorzy tak opisywali tegoroczne potrawy:

Zupychoty

Na drugie, bo na pierwsze będą wiersze…: pochrzaniona kisełycia, ekstraestragonowa szeklerska, chabaziowa tomatowa z szczypawicą.

Dzikie Stoły, Zupychoty
Dzikie Stoły, Zupychoty
Dzikie Stoły
Dzikie Stoły

Dziki dół

W łąkowych zielach, misiowych czosnkach, usmarowane miodem i zamarinowane, zameldują się w pierwszej kolejności: papryczki nadziane, ziemniaczki biedaczki, honejmarchewki, buraki rozmarzone a także a-kuku-rydza poczem nastąpią: lebiodowe kurczaczki, piwomięsne-coś-nie-cosie, ekstrasy à la zawijasy, piggi-sztychówki etc. etc. Pieczyste ozdobią: kwakiszone kalafiory i selera nać, takież ogóry od dołu do góry, buraczane siniaki oraz sałata – oczywista cała w kwiatach.

Dzikie Stoły, Dziki Dół
Dzikie Stoły, Dziki Dół

Dzikie Stoły, Dziki Dół

Bistrorysia

Oczekiwać będą: szłoje, blachy, michy i szalatery pełne papasztetów np. z selera, łemkoburgerów, bałakłażanów, poddagrycznika – który ma się określić, kalafijora krezusa, tymiantycznego szmalcu jarskiego, fafasoli po banicku, proziaków-multiziołaków z bundzem i bez (czarny) – podawanych z rozkosznym uśmiechem i mamasełkiem czosnkowym, dziamałygi (co to jest?), mośkowych kreplach, kasi pęczak z bobrowikami – ganz gerade aus dem las, sirów i madamów meecząco- muucząco-beeczących, humusa humanum esta, mięsziw i kiełbasz, szołdrów i szynków, boszków obok szchabów – do tego obowiązkowego keczupu z cukini z samego wierchu.

Dzikie Stoły
Dzikie Stoły

Dzikafe

Osłodzi tych, co im o wagę latem nie chodzi kokosankami uwolnionymi od glutenu w parze z ciachami owsianymi kwieciem usierpnionymi (przecież nie można napisać „umajonymi”, bo to miesiąc zgoła inny), jeżokłujkami jakimiś, które mimo to pyszne są, negrosiami-wronosiami, tatartami suto jagodą maści karej zdobnymi, dumną szarlottą, sirNickiem bezkidnikiem, tyciankami bezowymi oraz e-lizakami (smaczności zupełnej!!!)

Pragnienienie

Ugaszą napitki i papoje, a to limoniady co poczuły pragnienie oraz miętę, czaj i kofi masala co chuci musowo rozpala, herbowe napary i napojedynki z niebotycznego gara oraz inne mokrości dla dziatek, jej- i jegomości.

Jeśli więc będziecie w okolicy zimą lub w sierpniu/wrześniu 2018 koniecznie sprawdźcie daty kolejnej edycji. Dzikie Stoły to naprawdę niepowtarzalne wydarzenie więc mamy nadzieję, że i nam jeszcze kiedyś uda się tam zawitać ponownie.

Dzikie Stoły, łyżki

Dzikie Stoł, ludzie

Dzikie Stoł, opalanie

Dzikie Stoły – Informacje praktyczne

  • Dzikie Stoły co roku odbywają się w innej lokalizacji. Goście otrzymują dokładny adres na maila, po zarezerwowaniu miejsc. Edycja zimowa organizowana jest w styczniu/lutym, edycja letnia – w sierpniu/wrześniu.
  • Informacji o kolejnych edycjach najlepiej szukać bezpośrednio na stronie internetowej Towarzystwa z Beskidu Niskiego.
  • Chcąc zarezerwować miejsce należy wysłać maila na adres wskazany przez organizatorów i uiścić opłatę – w tym roku było to 80 zł od osoby.

Podobał Ci się nasz artykuł? Kliknij "Lubię to!", "Udostępnij" lub oceń go!