Gdzie warto zjeść w Peru?

Zgodnie z obietnicą przedstawiamy subiektywny wybór restauracji, które zachwyciły nasze podniebienia podczas podróży po Peru.

La 73 (Lima)

To restauracja położona w modnej dzielnicy Barranco. Jej nazwa pochodzi od numeru linii autobusu o tym samym numerze, a wnętrze przypomina popularne w całym kraju mercado. Szef kuchni mocno nawiązuje do najlepszych tradycji kulinarnych Peru serwując klasyki w nowoczesnej i dopracowanej wizualnie odsłonie. Wśród przystawek jest więc w karcie zarówno kukurydza z serem, causa czy ceviche, a wśród dań głównych mięsa, ryby i owoce morza. Oprócz tego jest do wyboru kilka dań z krótkiej karty sezonowej. Deserem słynnym na całą Limę są tutejsze churros – nadziewane dulce de leche i podawane z gorącą gorzką czekoladą do maczania. Porcja jest PRZEOGROMNA. Polecamy zarówno na szybki lunch jak i wieczorną kolację.

Restauracja La 73, Lima

Restauracja La 73, Lima

Restauracja La 73, Lima

Restauracja La 73, Lima

Papacho’s (Lima)

Zachęceni słynnym nazwiskiem (bo właścicielem restauracji jest Gaston Acurio, jeden z najlepszych peruwiańskich szefów kuchni) odwiedziliśmy Papacho’s w porze sobotniego lunchu. Restauracja była wypełniona po brzegi, a to zawsze dobry znak. Miejsce słynie z burgerów, ale w karcie są też makarony, risotto czy kanapki. Warto jednak skusić się na flagowe danie, bo prawie każdy burger wzbogacony jest jakimś charakterystycznym peruwiańskim składnikiem reprezentującym określony region kraju. I tak w Criolla Burger znajdziemy cebulę, sos z ostrych papryczek aji, avocado i papas al hilo (drobno posiekane, pieczone ziemniaki), w Huachacana Burger – sos z papryki rocoto, jajko sadzone i ziemniaki; w Gaucha Burger – argentyński sos chimichurri, karmelizowaną cebulę, ser provolone i awokado. Burger szefa kuchni (Papacha Burger) to kanapka z ketchupem z czarnego bzu, bekonem, krążkami cebuli i serem pleśniowym, a Pobre, którego spróbowałam, zawierał smażonego banana warzywnego i sadzone jajko. Trawiłam go dobrych kilka godzin, ale wielbiciele burgerów i peruwiańskich smaków będą zadowoleni.

Restauracja Papacho’s, Lima Restauracja Papacho’s, Lima

La Lucha (Lima)

Do knajpy trafiliśmy przypadkiem już pierwszego dnia, bo znajduje się tuż przy parku Kennedy’ego do którego prędzej czy później każdy turysta dotrze. Dopiero potem okazało się, że zjedliśmy kultowe peruwiańskie kanapki w nie mniej kultowej knajpie! Świeżym, chrupiącym bułeczkom z mięsem (od szynki, przez boczek, kurczaka i wołowinę) i przeróżnymi dodatkami naprawdę trudno się oprzeć. Minusem są stosunkowo wysokie ceny, ale mimo wszystko warto się skusić.

Restauracja La Lucha, Lima

Restauracja La Lucha, Lima

Zig Zag Restaurant (Arequipa)

Miejsce dla mięsożerców, bo na uwagę zasługuje przede wszystkim selekcja mięs podawana na wulkanicznym nagrzanym kamieniu, na którym samodzielnie wysmażamy je do stanu dla nas idealnego. Do spróbowania również różnego rodzaju ryby (także serwowane na kamieniu). Ale są też dania dla wegetarian – na przykład gnocchi z ziemniaków i quinoa z amazońskim pesto lub makaron z sosem grzybowym. Warto zdecydować się na jedno z menu degustacyjnych, w ramach którego dostaniemy przystawkę, danie główne oraz deser i na pewno nie wyjdziemy z restauracji głodni.

Zig Zag Restaurant, Arequipa Zig Zag Restaurant, Arequipa

Cafe Buho (Puno)

Za tą restauracją stoi romantyczna historia, bo właścicielem jest Niemiec który w trakcie podróży do Peru zakochał się i dla swojej wybranki przeprowadził do kraju Inków. Niech nie zraża Was fakt, że jest to restauracja hotelowa, bo zjecie tu pyszne zupy, kanapki, burgery i pizze, a popijecie je jeszcze pyszniejszymi koktajlami ze świeżych, egzotycznych owoców. Porcje takie, że nie sprosta im nawet najbardziej wygłodniały turysta. Ceny za to bardzo przystępne.

The Tree House (Aguas Calientes)

W Aguas Calientes, które żyje wyłącznie z turystyki warto zejść z głównego szlaku, nie dać się wszechobecnym naganiaczom i odnaleźć restaurację The Tree House. Warto też wspiąć się po tych kilkunastu schodach, bo na górze czeka nas naprawdę duża nagroda – bardzo przytulna i zaskakująca jak na tę miejscowość restauracja. W menu znajdują się tradycyjne dania z domieszką kuchni włoskiej (ręcznie robione makarony) czy tajskiej. Sami o sobie piszą: „Peruwian- fusion food, international dishes fused with local ingredients”. Typowo peruwiańskie składniki przemycane są bowiem w dobrze znanych potrawach, dlatego zamiast risotto znajdziemy quinotto, w sashimi obok awokado pojawi się pstrąg, we wspomnianym makaronie – pasta z ostrej papryki aji, a w puree ze słodkich ziemniaków zaskoczy nas posmak marakui. Nadzienie z batatów odnajdziemy za to w ravioli. Również w deserach nie brakuje kucharzom fantazji: lucuma martini, czyli mus z lucumy z kawałkami brownie, sernik z marakui, ciasto czekoladowe z owocami nasączonymi w pisco, oraz brownie z lodami z lucumy. Dla smakoszy.

Restauracja The Tree House, Aguas Calientes Restauracja The Tree House, Aguas Calientes

Dodaj komentarz