Inna strona Porto

Gdy nasycicie się już Porto i zostanie Wam jeszcze trochę czasu warto udać się do Matosinhos i Foz do Douro, w którym rzeka Douro wpada do Oceanu. Nie jest to miejsce zbyt często odwiedzane przez turystów, za to Portugalczycy – sądząc po braku wolnych miejsc parkingowych w piątkowe przedpołudnie – lubią spędzać tu każdą wolną chwilę.
Miasta położone nad wodą od zawsze miały dla mnie wyjątkowy urok, a już miasta nadmorskie są w ogóle najwspanialsze. Do Foz do Douro nie jedzie się dla zabytków, ale jeśli lubicie długie spacery po plaży, magiczne zachody słońca i dźwięk uderzających o brzeg fal oraz latarnie morskie – spodoba się Wam ta okolica. Dla miłośników surfingu jest to punkt obowiązkowy, bo warunki do uprawiania tego sportu są tu podobno doskonałe.

IMG_11556
IMG_11526

Idąc cały czas wzdłuż oceanu (od latarni morskiej ok. 5km) dotrzecie do Matosinhos, w którym znajduje się główny port rybny Portugalii oraz duży targ. To drugi powód dla którego warto tu przyjechać. Targ jest oczywiście atrakcją samą w sobie (przynajmniej dla mnie), natomiast ważniejszy jest jego „skutek uboczny“. Na sąsiadującej z targiem ulicy (Rua Heroisa da Franca) znajdziecie mnóstwo restauracji, które wystawiają przed wejściem potężne grille i serwują przepyszne, świeże ryby i owoce morza, prosto z rusztu, w najróżniejszych odsłonach.

IMG_11488
IMG_11513

My wybraliśmy Palato i było pysznie.
Więc przyjedźcie chociaż na obiad, na pewno nie będziecie żałować.
Z Porto, samochodem, to zaledwie kilkanaście minut drogi. Niezmotoryzowani bez trudu dojadą tu metrem.