Jak spakować się na wyjazd?

Gdy wspominam naszą podróż na Nową Zelandię i przypominam sobie te dwie ogromne walizki, które zabraliśmy na 4 tygodniowy wyjazd latem – chce mi się śmiać. To były nasze pierwsze tak długie wakacje, w dodatku jechaliśmy na drugi koniec świata, więc wydawało nam się, że jak nie spakujemy połowy szafy, to na pewno nam czegoś zabraknie. Tak naprawdę nie wiem co nam się wydawało, w każdym razie rzeczy mieliśmy zdecydowanie za dużo, a nasze bagaże były zdecydowanie za ciężkie. Po tych kilku latach mamy już na tyle doświadczenia, że mieścimy się do jednego bagażu, którego waga nie przekracza 20 kg. Dzięki dobrze spakowanej walizce będziecie przygotowani na każdą niespodziewaną sytuację, a Wasza podróż będzie prostsza i przyjemniejsza.

Jak spakować się na wyjazd?

Minimalizm w podróży procentuje bardziej niż gdziekolwiek indziej. Wśród podróżników znane jest zresztą powiedzenie „half the clothes, twice the money”. Złota zasada. Jakiś czas temu stworzyliśmy listę niezbędnych rzeczy, którą tylko delikatnie modyfikujemy w zależności od długości pobytu i destynacji. Pakowanie zajmuje nam dziś nie więcej niż 30 minut, dlatego dzielimy się z Wami naszymi sposobami i oczywiście czekamy na Wasze sugestie! Mamy nadzieję, że dzięki tym wskazówkom polubicie pakowanie. W końcu to znak, że już za moment ruszycie w jakąś piękną podróż! Nie ma więc sensu niepotrzebnie się stresować i zastanawiać czy na pewno o niczym nie zapomnieliście.

Plecak czy walizka?

To podstawowa decyzja jaką musicie podjąć na samym początku. Oczywiście wszystko zależy od charakteru podróży i od osobistych preferencji. Co do zasady jesteśmy zwolennikami walizki, bo najczęściej oprócz dużego bagażu każde z nas ma jeszcze swój mały plecak (bagaż podręczny). Do tej pory walizki okazywały się wygodniejsze niemal w każdej sytuacji, a dodatkowo znacznie łatwiej się do nich spakować. W czasie podróży zazwyczaj mogliśmy zostawić nasze bagaże w hotelu, na dworcu lub w aucie, ale oczywiście jeśli planujecie kilkudniowy trekking po górach, czy spływ kajakowy albo podróż autostopem – na pewno lepszy będzie plecak.

Kupując nowy plecak upewnijcie się, że jest wygodny. Niezwykle ważne są szelki, a także zapięcia na wysokości bioder i klatki piersiowej, które odciążą Wasze ramiona. Przydaje się także osłona przeciwdeszczowa, a także łatwo dostępne boczne kieszenie, do których można włożyć wodę lub jedzenie. Pojemność plecaka nie powinna przekraczać 50-60 litrów. Liczba kieszeni zewnętrznych i wewnętrznych to już kwestia waszych indywidualnych upodobań.

Przy zakupie walizki warto zwrócić uwagę na jej ciężar, dobrej jakości kółka, materiał z którego jest wykonana i zapięcia do umocowania zawartości wewnątrz. Obowiązkowo walizka musi mieć zamek (najlepiej z systemem TSA) – to zapewni Wam spokojną głowę w czasie gdy będziecie musieli gdzieś oddać swój bagaż – lotnisko, autokar itp.

bagaże

Liczy się komfort

Wyjazd to nie rewia mody. I mówię to z pełnym przekonaniem, mimo że na co dzień przywiązuję dość dużą wagę do tego co na siebie zakładam. Jednak w podróży liczy się przede wszystkim wygoda. Od pewnego czasu stopniowo kompletujemy swoją podróżniczą garderobę i mamy gotowe zestawy ubrań, które tylko czekają by wrzucić je do walizki. Warto zainwestować w odzież termiczną, przewiewne i oddychające spodnie i koszulki i przede wszystkim w wygodne obuwie. Do tego oczywiście odzież wierzchnia: polary, kurtki nieprzemakalne i ochraniające przed wiatrem. Eleganckie sukienki, koszule czy spodnie sprawdzą się być może podczas weekendowych city breaków, ale jeśli jedziecie dalej i na dłużej, „miejskie” ubrania nie wystarczą. Zamiast tego należy zabrać ograniczony i przemyślany zestaw.

Im mniej tym lepiej

Naprawdę. Ciężar bagażu rośnie z każdym dniem podróży, więc należy spakować tylko to, co będzie nam niezbędne. Po pierwsze – jeśli czegokolwiek nam zabraknie – można to z pewnością dokupić na miejscu. Po drugie – brudne rzeczy można uprać. A po trzecie – pamiętajcie, że każde ubranie ma 3 strony: prawą, lewą i wietrzoną (taki podróżniczy żart). Oczywiście nie chodzi o to, żebyśmy na wakacjach chodzili brudni i śmierdzący, natomiast zabieranie 21 koszulek na 21 dni jest absolutnie zbędne.

Zawartość bagażu

No dobrze, przejdźmy do konkretów. Tak jak wspomniałam na początku – od lat pakujemy się z poniższą listą i tylko nieznacznie modyfikujemy ją w zależności od rodzaju pobytu. Nie ma uniwersalnego zestawu rzeczy, które trzeba zabrać na wyjazd, ale spokojnie możecie traktować nasz spis jako bazę wyjściową.

Buty. Wygodne buty to podstawa. W trakcie naszych podróży pokonujemy dziennie co najmniej kilkanaście kilometrów pieszo, więc zawsze mamy ze sobą adidasy. Jadąc do ciepłych krajów i mając pewność, że pogoda będzie dobra możecie zastąpić je sandałami trekkingowymi. Jeśli planujecie wypady w góry lub inne aktywności poza miastem obowiązkowo zabierzcie wzmacniane górskie buty za kostkę. Dobrze, jeśli obie pary są nieprzemakalne. Do tego klapki gumowe – nadające się pod prysznic i na plażę, a także mogące służyć jako kapcie, by po całym dniu nasze nogi mogły odpocząć.

Skarpetki sportowe. Maksymalnie kilka par, które w razie potrzeby pierzemy.

Bielizna. To najbardziej indywidualna sprawa i trudno doradzać w tej kwestii, jednak z naszego doświadczenia wynika, że zabieranie 21 par majtek na 21 dni jest błędem. Pranie, podobnie jak w przypadku skarpetek, rozwiązuje problem.

Spodnie. Zabierzcie maksymalnie dwie pary długich spodni. Warto zainwestować w odzież turystyczną i zakupić lekkie, przewiewne spodnie, najlepiej z odpinanymi nogawkami. Wtedy od razu macie 2 w 1 i nie musicie martwić się, że będzie Wam za zimno lub za ciepło.  W przypadku Pań sprawdzają się legginsy. Za to jeansy zostawcie w domu. Są ciężkie, a poza tym strasznie długo schną, więc są absolutnie niepraktyczne w podróży. Gdy spodziewacie się niskich temperatur zabierzcie parę legginsów termicznych, które zmieszczą się pod spodnie. Gdy spodziewamy się opadów deszczu, zabieramy spodnie przeciwdeszczowe, które zakłada się na wierzch jako dodatkową warstwę.

Podkoszulki. Podobno jest zasada, według której powinno zabierać się 3 góry do jednego dołu. Zatem według prostej matematyki potrzebujecie 6 koszulek (t-shirtów). Dobrze gdy jest to odzież termoaktywna. Pomijając kwestię odprowadzania ciepła, jest ona cieńsza i lżejsza niż bawełna, a co za tym idzie – błyskawicznie schnie.

Bluzy. Chodzi o coś ciepłego, co w razie potrzeby założymy na górę. Klasyczne polary choć nie są ciężkie, mogą zajmować stosunkowo dużo miejsca, dlatego lepiej sprawdzają się na przykład bluzy z poliamidu i polipropylenu, czy droższe – z wełny merynosa. Zwykle zabieramy dwie, maksymalnie trzy bluzy: jedną ciepłą podkoszulkę z długim rękawem i 1-2 rozpinane bluzy z kapturem. To zależy od tego kiedy, gdzie i w jakim celu jedziemy. Jedną bluzę możemy od razu założyć na siebie – przekonaliśmy się o tym nie raz, że w samolotach na długich trasach potrafi być naprawdę zimno.

Kurtka. Kurtka ma chronić nas od deszczu i wiatru. Nie ma nic gorszego niż być mokrym. Ważne, by kurtka była wodoodporna i oddychająca, w przeciwnym razie będzie źródłem dyskomfortu spowodowanym zwiększoną potliwością. Sprawdzi się goretex lub inna membrana. Zmarzluchom może przydać się kurtka puchowa – taka, którą da się skompresować do wielkości półlitrowej butelki i która będzie ważyć nie więcej niż 300 g.

Chusta wielofunkcyjna. Skrawek materiału, który może służyć w zależności od potrzeb jako nakrycie głowy, czapka, opaska na uszy czy maska na usta. Bardzo praktyczne rozwiązanie. Czasem zabieram dwie sztuki – cienką i grubszą, jeśli spodziewam się, że może być zimno.

Czapka. Krzysiek zamiast chustki woli oczywiście tradycyjną czapkę. Cienka i przewiewna – chroni głównie przed wiatrem.

Kostium kąpielowy. Gdy mamy w planach kąpiele w morzu lub jeziorze, albo na przykład wizytę w basenach, czy gorących źródłach to element obowiązkowy. Kostium kąpielowy nie zajmuje dużo miejsca, więc to jedyna rzecz, którą możemy wziąć „na wszelki wypadek”.

Pidżama. Nie warto w nocy marznąć, a warunki w hotelach lub mieszkaniach mogą być naprawdę różne. W wielu miejscach możecie zapomnieć o centralnym ogrzewaniu (i wcale nie trzeba szukać daleko!) więc gdy temperatura na zewnątrz spadnie do kilku stopni, może się zrobić bardzo nieprzyjemnie. Oczywiście jeśli musicie oszczędzać miejsce w bagażu, zawsze można spać w podkoszulku.

Ręcznik. Ręczniki to już właściwie standard w większości hoteli, hosteli i pensjonatów. Ale zawsze mamy ze sobą 2 cieknie, szybkoschnące ręczniki, które przydają się nam na plaży, a w razie potrzeby korzystamy z nich pod prysznicem.

Kosmetyczka. Kosmetyki to oczywiście indywidualna kwestia. Warto jednak zminimalizować wagę i to co się da – przelać do mniejszych, zakręcanych pojemników lub zabrać w saszetkach. Podstawa to oczywiście płyn do kąpieli, szampon, pasta i szczoteczka do zębów. Panie na pewno będą chciały zabrać balsam do ciała, płyn do demakijażu, krem i inne kosmetyki do twarzy. W kosmetyczce obowiązkowo powinien znaleźć się również antyperspirant, szczotka do włosów i dobry krem do opalania. Najczęściej zabieramy taki z filtrem 50 SFP. Perfumy? Tylko próbki.

Przyda się również żel aloesowy, który przyspiesza gojenie ran i jest doskonały w przypadku poparzeń słonecznych. Można nim również smarować ugryzienia owadów, opuchlizny i wysypki.  Często zabieramy również małą suszarkę – nie zawsze jest na wyposażeniu hoteli, a oprócz suszenia włosów używamy jej do suszenia ubrań. Gdy jedziemy na dłużej niż 2 tygodnie zabieram ze sobą obcinacz do paznokci, a Krzysztof – zestaw do golenia. Bardzo przydają się również mokre chusteczki.

Leki. To oczywiście banał, ale jeśli zażywacie na stałe jakieś leki upewnijcie się, że macie ze sobą odpowiedni zapas. W niektórych krajach wymagane jest zaświadczenie od lekarza, gdyż leki dopuszczone do obrotu w Polsce, niekoniecznie muszą być dozwolone w innych państwach. W standardowej apteczce zabieramy zawsze: leki przeciwbólowe, leki rozgrzewające (na przeziębienie), leki na dolegliwości żołądkowo-jelitowe, nospę, aviomarin i allertec. W kosmetyczce znajdują się też zawsze plastry opatrunkowe, plastry na bąble i odparzenia, a także bandaż i preparat odkażający.

Dokumenty. Podstawa to oczywiście paszport. Jeśli są wymagane – zabieramy również wizę i międzynarodowe prawo jazdy. Oprócz tego ubezpieczenie i karta EKUZ. Zawsze robimy kserokopię wszystkich dokumentów na wypadek zaginięcia oryginałów.

Dobrze zabrać ze sobą potwierdzenie rezerwacji w hotelu, a także wydrukowane bilety lotnicze. W teorii elektroniczne powinny wystarczyć, ale głupio nie wejść na pokład samolotu z powodu awarii smartfona.

Pieniądze i karty kredytowe. To chyba nie wymaga komentarza. Jeśli w Polsce nie da kupić się waluty jakiegoś kraju, sprawdźcie jakie pieniądze będzie najłatwiej i nakorzystniej wymienić na miejscu. Upewnijcie się też w banku, że Wasze karty będą działać za granicą.

Elektronika. Gdy wszystkie niezbędne rzeczy są już spakowane, możemy zastanowić się ile zdobyczy cywilizacji zmieści się nam do bagażu. My nie rozstajemy się z aparatem fotograficznym, który wraz z dodatkowym obiektywem stanowi tak naprawdę osobny bagaż (jest to jeden z naszych bagaży podręcznych). Od niedawna zabieramy też ze sobą czytnik e-booków, choć przyznaję bez bicia, że w trakcie intensywnych podróży rzadko mamy czas i siłę na czytanie. Cała reszta to znowu kwestia indywidualnych upodobań. Oczywiście można zabrać i tablet i komputer, ale czy wakacje nie są idealnym momentem na detoks?

potfel

Inne rzeczy. Nauczeni doświadczeniem mamy też listę rzeczy niezbędnych poza wyżej wymienionymi kategoriami.

  • Scyzoryk – ratuje życie w wielu sytuacjach. Musicie dokręcić śrubkę w statywie, uciąć kawałek paska i obrać egzotyczny owoc? To właśnie idealne rozwiązanie. Oczywiście scyzoryk przewozimy zawsze w bagażu nadawanym, inaczej przy kontroli na lotnisku wyląduje w koszu!
  • Okulary przeciwsłoneczne – Krzysiek nigdy nie nosił okularów. Nienawidzi mieć czegokolwiek na nosie. Pierwszy raz żałował swojej upartości na argentyńskich Salinas Grandes, gdzie słońce odbijające się od solnego jeziora, sprawiało że nic nie widział. Po tej wyprawie kupił własne i zabiera je wszędzie, choć i tak robi wszystko by ich nie nosić.
  • Czołówka – zwykła latarka, czy nawet ta w telefonie, zawsze będzie mniej poręczna w namiocie czy nocnym powrocie ciemnymi zaułkami
  • Lasotaśma – zapomnieliśmy jej zabrać do Japonii i co? I musieliśmy kupić rolkę w sklepie „wszystko za 100 jenów”!
  • Stopery do uszu – bardzo przydatne jeśli jesteście wrażliwi na dźwięki. Jak to w podróży śpi się w różnych miejscach i nie zawsze ma się wpływ na sąsiadów i lokalizację hotelu.
  • Saszetka na dokumenty/nerka – zawsze mamy przynajmniej jedną. Pomaga nam trzymać ważne dokumenty i przedmioty w jednym miejscu i pod kontrolą.
  • Przewodnik i mapy – jak już kiedyś pisaliśmy – uwielbiamy mapy. Nie te w smartfonie, ale te tradycyjne, papierowe. Nie wyobrażamy sobie bez nich żadnej podróży. Ot, takie nasze oldschoolowe zboczenie.
  • Power bank – a nawet dwa. Wiadomo, że telefon zawsze rozładuje się w najgorszym momencie. Dodatkowa bateria nie raz „uratowała nam życie”.
  • Adapter do gniazdka – to jedna z pierwszych rzeczy, którą sprawdzamy przed wyjazdem w nieznane. Jaki prąd i jakie wtyczki są w danym regionie.
  • Ładowarka samochodowa i uchwyt do telefonu – jeśli wypożyczacie samochód to warto mieć własne, by nie przepłacać w wypożyczalni.

Nie pozostaje nam nic innego, niż na koniec życzyć wszystkim sprawnego pakowania i wspaniałych podróży!

Mapy