Jak zwiedzać Argentynę?

Przed wylotem na wakacje zastanawialiśmy się, jak zwiedzić tak ogromny kraj, żeby z jednej strony dotrzeć do jak największej liczby miejsc, z drugiej- nie zamęczyć się pokonując tysiące kilometrów i nie stracić na przejazdy zbyt wiele czasu.
Oczywiście wiedzieliśmy, że nie uda zobaczyć się wszystkiego w ciągu 4 tygodni, na Argentynę pewnie zbrakło by i trzech miesięcy. Nie chcieliśmy jednak ograniczać się do jednego regionu, tym bardziej, że każde z nas po przeczytaniu przewodnika miało trochę inne pomysły i oczekiwania. Okazało się, że miejsca, które szczególnie szczególnie zainteresowały, położone są od siebie w odległości tysięcy kilometrów.
W tej sytuacji jedynym sensownym rozwiązaniem okazał się zakup biletów na przeloty w obrębie kraju. Dzięki temu mogliśmy być w Buenos Aires, by dwa dni później polecieć na południe kraju w okolice Calafate i podziwiać lodowce (3000 km), następnie przemieścić się na północny zachód do krainy Indian i kaktusów (3800 km), zdążyć jeszcze zobaczyć przepiękne wodospady Iguazu (1600 km) i na koniec wrócić do stolicy (1400 km), skąd odlatywał nasz samolot do domu.
Tej liczby kilometrów nie bylibyśmy w stanie pokonać żadnym innym środkiem transportu, no chyba, że połowę wyjazdu spędzilibyśmy w drodze.

Oboje uwielbiamy też wyprawy samochodowe, dlatego w dwóch miejscach zdecydowaliśmy się dodatkowo na wynajem auta, którym przejechaliśmy jeszcze 3000 km. I choć te odcinki spokojnie można przejechać autobusami rejsowymi, nie żałujemy, że podjęliśmy taką decyzję.
Samochód daje znacznie większą niezależność i swobodę, można zatrzymać się by poobserwować stado guanako czy lam, piękno kanionu, którym poprowadzona jest droga, można na chwilę zboczyć z trasy, jeśli coś akurat nas zainteresuje, no i przede wszystkim nie trzeba dostosowywać się do rozkładu jazdy, a czasem na trasie kursuje jeden lub dwa autobusy dziennie. Oczywiście ten sposób podróżowania jest droższy. Z drugiej strony – podróżowanie autobusem też generuje dodatkowe koszty, bo zwykle po dojechaniu do jakiejś miejscowości trzeba znaleźć sposób, by dostać się do atrakcji turystycznej, która zwykle oddalona jest o dodatkowe kilkanaście lub kilkadziesiąt kilometrów.

Nie żałujemy podjętych przez nas decyzji. Dzięki temu nasza podróż była niezapomniana i obfitowała w różnorodne krajobrazy. Mieliśmy czasem wrażenie, że jesteśmy w zupełnie innych krajach, bo każde miejsce które zobaczyliśmy było inne od poprzedniego. Na następny raz została nam Pampa, Ziemia Ognista, półwysep Valdes i wysokie Andy. Argentyno, see you soon!

Lodowiec Perito Moreno:

lodowiec Perito Moreno, Argentyna

Ruinas de los Quilmes:

Ruinas de los Quilmes, Argentyna

Serranía de Hornocal:

Hornocal, Argentyna

Quebrada de las Conchas:

Quebrada de las Conchas, Argentyna

Salinas Grandes:

Salinas Grandes, Argentyna

Wodospad Iguazú:

Wodospady Iguazu, Brazylia, Argentyna

Torres del Paine:

Torres del Paine, Chile

Dodaj komentarz