Kopenhaga, moje miasto

Nasz kolejny city break już niebawem. W czwartek ruszamy na północ, do Kopenhagi. Dla mnie jest to przede wszystkim podróż sentymentalna, bo mieszkałam tam ponad rok: studiowałam na tamtejszym uniwersytecie i pracowałam w…Tivoli.

W Kopenhadze zakochałam się od pierwszego wejrzenia. To z jednej strony miasto bardzo kameralne i spokojne, w którym życie toczy się niespiesznie i powoli; miasto w którym są przepiękne, duże parki; miasto w którym nad morze można dojechać metrem i zrelaksować się piknikując na plaży. Z drugiej strony  – to stolica skandynawskiej gastronomii, ruchliwych bistro i restauracji o światowej sławie; miasto z szalenie bogatą ofertą kulturalną, w którym nie można się nudzić. Nie bez powodu po raz kolejny zwyciężyło w plebiscycie na najlepsze na świecie miasto do życia (2014).

Krzysztof za to zna je wyłącznie od turystycznej strony, więc chciałabym mu pokazać moją Kopenhagę. Miejsca w których mieszkałam i pracowałam i miejsca w których lubiłam spędzać czas. Mam nadzieję, że pokocha to miasto tak jak ja. Spokojną dzielnicę Frederiksberg z przepięknym parkiem i rewelacyjnym pchlim targiem odbywającym się co niedzielę przy ratuszu, hipsterskie Vesterbro z najlepszym klubem muzycznym Vega, zamek Rosenborg, najdłuższy deptak handlowy na świecie – Strøget, turystyczny, ale bardzo uroczy port Nyhavn i nieco egzotyczną (choć jednak bardzo skomercjalizowaną) Christianię, targi ze świeżą żywnością i Tivoli, którego ja nie kocham, ale do którego na tartę rabarbarową chętnie wrócę. W przerwie na pewno skosztujemy duńskich kanapek smørrebrod i słynnych hot dogów. Może skusimy się na lukrecjowe lody. Chcemy też odwiedzić kilka popularnych restauracji i kawiarni, na co ze studenckim budżetem kilka lat temu nie mogłam sobie pozwolić.

Planujemy wypożyczyć rowery i poruszać się po mieście tak jak większość jego mieszkańców. Jestem pewna że przez te kilka lat wiele się zmieniło i szczerze mówiąc już nie mogę się tego wyjazdu doczekać. Dobrze, że już tylko 2 dni.

Kopenhaga, Nyhavn