Kuchnia katalońska

Kuchnia katalońska jest bardzo ważną częścią katalońskiej kultury. Zdaniem znanego autora i powieściopisarza Manuela Vazqueza Montalbana „kuchnia Katalonii to jeden z najwyraźniejszych przejawów jej narodowej odrębności“. To właśnie w kuchni można odnaleźć przeszłość narodu i wpływy różnych grup i kultur, które niegdyś zajmowały katalońskie ziemie, osiedlały się na nich albo z nimi graniczyły.
Kuchnia katalońska odznacza się szczególnym eklektyzmem. To mieszanka przeróżnych smaków: owoców morza, ryb, wszelkiego rodzaju mięs i kiełbasy i dużej ilości przypraw. Charakter katalońskiej kuchni jest wynikiem położenia i warunków naturalnych kraju. Kluczowe składniki to orzechy, oliwa, ziemniaki, zioła, czosnek i suszone owoce. W katalońskich daniach łączą się dary morza, równin i wysokich gór, a dieta śródziemnomorska przetrwała tutaj w najczystszej postaci.
Hiszpanie uwielbiają jeść i celebrować posiłki, najważniejszym posiłkiem jest wieczorna kolacja spożywana w gronie rodziny lub znajomych, pełna życia, śmiechu, rozmów, powolnego przegryzania przekąsek i popijania winem. Ale gdy dopadnie nas głód w okolicach godziny 16:00 może być trudno znaleźć otwartą restaurację, dlatego będąc w Barcelonie warto poddać się hiszpańskiemu rytmowi dnia: rano zjeść niewielkie słodkie śniadanie, następnie lekki lunch, około 16 wypić popołudniową kawę lub gorącą czekoladę i churrosy, a wieczorem udać się na obfitą kolację.
Hiszpania słynie również z tapasów (po katalońsku: tapes), czyli z malutkich przekąsek, które sprzedawane są w barach za kilka euro. Choć nie jest to katalońska tradycja, w Barcelonie nie brakuje miejsc, w których można ich spróbować.

Tapasy występują w dziesiątkach odmian: od oliwek, solonych migdałów, przez smażone kalmary, krewetki, kawałki omletu, plastry kiełbas i serów, pimientos (zielone papryczki) czy słynne patatas bravas. Dania większe od tapa nazywa się porcion, a porcje większe niż dla 1 osoby – racion.
Tapasami trudno się najeść, bo porcje są naprawdę niewielkie, a ceny stosunkowo wysokie. Trudno dziś znaleźć miejsca, gdzie faktycznie kosztują one 1-2 euro. Zwykle ceny zaczynają się od 3 euro, a w modnych lokalach za 1 małą przystawkę zapłacimy nawet 7-10 euro.
Nieodłącznym elementem większości posiłków jest wino. Oprócz doskonałych trunków z innych części Hiszpanii (La Rioja, Navarra czy Rivera de Duero) w Barcelonie również nie brakuje regionalnych win, zwłaszcza z Penedes, gdzie powstaje też cava, czyli hiszpańskie wino musujące.
Z wina przyrządza się również sangrię, choć jest to napój znacznie chętniej zamawiany przez turystów niż miejscowych.
O tym co i gdzie warto zjeść w Barcelonie napiszemy w kolejnym poście, choć myślę, że jeśli będziecie omijać typowo turystyczne miejsca i kierować się tam, gdzie słychać język hiszpański nie będziecie rozczarowani. Tym bardziej, że kawiarni, restauracji i barów jest w Barcelonie bez liku. Dlatego wyjechałam z Barcelony z poczuciem pewnego niedosytu i ze świadomością, że na poznanie kulinarnych tajników Barcelony nie starczyłoby życia – chciałabym zajrzeć do niemal każdej restauracji i spróbować wszystkiego. Ale to właściwie dobry powód, by do Barcelony jeszcze wrócić.

Dodaj komentarz