Ostatnia niedziela w San Telmo

Podobno jedną z największych atrakcji Buenos Aires jest niedzielny pchli targ ze starociami Feria de San Pedro Market. Bez chwili namysłu uznaliśmy, że to doskonały plan na dziś. Targ jest popularny nie tylko wśród turystów, ale również wśród Argentyńczyków, dlatego władze miasta wyłączyły z ruchu całą ulicę Defensa, robiąc więcej miejsca dla zalewających tę okolicę co tydzień handlarzy, tancerzy, grajków, pieśniarzy i muzyków.

Targ jest przeogromny i rozciąga się na długości prawie 1,5 kilometra, a liczba straganów i różnorodność asortymentu przyprawia o zawrót głowy – kupić można mydło i powidło: guziki, zabawki, pamiątki, porcelanę, narty, telefony, różnego rodzaju (niepotrzebne nikomu) starocie, książki, syfony i prawdopodobnie wszystko o czym jesteście w stanie pomyśleć (no, prawie wszystko). Z każdego zaułka rozbrzmiewa muzyka ulicznych grajków, którym niekiedy towarzyszą również pokazy tanga. Mimo że targ jest w dużym stopniu kiczowaty, warto go zobaczyć i doświadczyć jego gwaru, a potem odwiedzić San Telmo w środku tygodnia żeby na spokojnie zagłębić się w wąskie, brukowane uliczki.

Bo San Telmo to najstarsza i zarazem najmniejsza dzielnica Buenos Aires, stanowiąca jego centrum do końca XIX wieku. Niegdyś bardzo zamożna, dziś przyciąga głównie artystów, awanturników i niespokojne dusze. Ma się wrażenie, że czas się tu jakby zatrzymał, a mieszkańcy dzielnicy twierdzą że San Telmo to stan umysłu. Niekwestionowanym centrum dzielnicy jest Plaza Dorrego – to tam w ciągu tygodnia i niedzielne wieczory ma się największą szansę na spotkanie tancerzy tanga.

Buenos Aires - San Telmo

Buenos Aires - San Telmo

Buenos Aires - San Telmo

Buenos Aires - San Telmo

Buenos Aires - San Telmo

Buenos Aires - San Telmo

Buenos Aires - San Telmo

Buenos Aires - San Telmo

Buenos Aires - San Telmo

Obowiązkowym punktem programu jest też Mercado San Telmo. Hala wypełniona jest antykami, przyciąga też stoiskami ze świeżymi owocami i warzywami.

W San Telmo rozpoczyna się też szlak turystyczny Paseo de la Historieta, przedstawiający bohaterów argentyńskich komiksów. Tym razem udało nam się odnaleźć wszystkie postaci.

Na koniec postanowiliśmy jeszcze raz odwiedzić La Bocę, niestety plany nieco pokrzyżował nam mecz zespołu Boca Juniors. Roztańczone autobusy z kibicami (a niektóre być może w obawie przed nimi) nie zatrzymywały się na przystankach, ale po kilkudziesięciu minutach oczekiwania na jakikolwiek środek transportu udało nam się w końcu dotrzeć do celu. Na miejscu okazało się jednak, że mecz zdecydowanie zdominował całą okolicę i tętniące życiem i zwykle przepełnione turystami uliczki Caminito, dziś świeciły pustkami. Za to kilka przecznic dalej szalał tłum niebiesko-żółtych kibiców. Ciekawe jak wygląda miasto, gdy gra reprezentacja!

Dziś żegnamy Buenos Aires, niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Ja chętnie wrócę tu niebawem, K. mówi, że dopiero w szóstej kolejności, ale mam nadzieję, że uda mi się go przekonać do szybszego wspólnego powrotu w te okolice.