Petroglify i wulkany błotne, czyli kierunek Qobustan

Planując tydzień w Azerbejdżanie wiedzieliśmy, że nasz wyjazd nie skończy się na spacerach po Baku. Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie ruszyli dalej i nie zobaczyli czegoś więcej, niż tylko stolica Azerbejdżanu. Plany były dość ambitne: Qobustan, Şəki i górskie wioski (Lahıc i Xınalıq). Największy dylemat mieliśmy z wyborem środka transportu. Lubimy podróżować na własną rękę, dlatego od razu odrzuciliśmy opcję zorganizowanych wyjazdów, które można wykupić na miejscu. A pomijając już nasze osobiste preferencje wycieczki te były po prostu nieprzyzwoicie drogie!
Od początku myśleliśmy o wypożyczeniu samochodu, ale wahaliśmy się między lokalną firmą z kiepskimi opiniami użytkowników (dotyczących zwłaszcza stanu technicznego aut), a droższą międzynarodową korporacją. Dodatkowo od wypożyczenia auta mocno odstraszał nas styl jazdy lokalnych kierowców. Dlatego nasz pierwszy wypad poza miasto zaplanowaliśmy ostatecznie w okolice Qobustanu – miejscowości oddalonej nieco ponad 50 kilometrów na południowy wschód od Baku. To rejon słynący z dwóch atrakcji turystycznych – prehistorycznych petroglifów i błotnych wulkanów. Idealne miejsce na kilkugodzinny wypad lokalnymi środkami transportu.

Jak dostać się z Baku do atrakcji Qobustanu?

Komunikacja miejska w Baku jest dobrze zorganizowana i wyjątkowo tania. Poza dwoma liniami metra (w planach są kolejne trzy) można też skorzystać z sieci miejskich autobusów. Aby dotrzeć do Qobustanu trzeba wyjechać linią 125 na obrzeża miasta (dworzec autobusowy na rondzie Lökbatan dairәsi) i tam przesiąść się w międzymiastowy autobus (marszrutkę) numer 195. Choć ma on do pokonania niewiele ponad 40 km, zajmuje to ponad godzinę. Ale wliczając w to postój na tankowanie i przystanki co kilka kilometrów (gdzie popadnie i gdzie akurat ktoś potrzebuje) to właściwie dość dobry wynik. Współpasażerowie na pewno wskażą Wam gdzie wysiąść. Zresztą poznacie miejsce po sporej liczbie taksówek stojących przy drodze. Skorzystanie z usług lokalnych kierowców jest najlepszą metodą zwiedzania okolicy. Za 20-50 manatów (cena zależy wyłącznie od Waszych zdolności negocjacyjnych) możecie wynająć taksówkarza na 3-4 godziny. To pozwoli Wam swobodnie dojechać najpierw do Parku Narodowego Qobustan – by podziwiać petroglify, a następnie do wulkanów błotnych. Miejsca oddalone są od siebie o około 20 km, a dotarcie do wulkanów w inny sposób niż autem jest właściwie niemożliwe. Zatem jeśli nie macie własnego samochodu i nie lubicie długich wędrówek po bezdrożach, będziecie skazani na lokalnych taksówkarzy.

Qobustanu, transport z Baku

Prehistoryczne petroglify Parku Narodowego Qobustan

Naszym przewodnikiem po okolicy był 46-letni Borys, sympatyczny mieszkaniec Qobustanu. Od razu nawiązaliśmy nić porozumienia, gdy okazało się, że przez rok pracował i mieszkał we… Wrocławiu. Jaki ten świat jest mały! Oczywiście mało kto zna w Azerbejdżanie angielski, więc bardzo przydatna w komunikacji okazała się podstawowa znajomość rosyjskiego. Borys był świetnym marketingowcem i twardym negocjatorem.
– 4 godziny! 22 kilometry! Złe drogi, ale pokażę Wam wszystko! No, dawaj!
I tak chwilę później siedzieliśmy już w jego mocno wysłużonym aucie mając nadzieję, że dotrzemy do celu. Ledwo ruszyliśmy w kierunku Muzeum Parku Narodowego (które jest pierwszym przystankiem na drodze do petroglifów) zaczął opowiadać nam o swoim synku, którego musi zaraz odebrać ze szkoły. Jednocześnie nie przestawał rozmawiać przez telefon. Zaraz, jakie odebrać ze szkoły? Jakie zawieźć do domu? Ale Borys miał już plan. Zatrzymał samochód i poprosił byśmy przesiedli się do srebrnego mercedesa jego brata, który czekał na nas na poboczu. Brat zawiózł nas do celu, a Borys miał wrócić jak ogarnie sprawy rodzinne (a my zobaczymy skalne rysunki) i osobiście zawieźć nas do błotnych wulkanów. Niezła logistyka, prawda? Ale w tej historii jest tak naprawdę cała azerska serdeczność i ludzie, którzy jeśli tylko będą mogli, zrobią wszystko, żeby pomóc Wam w każdej sytuacji. Brat pomoże bratu, ojciec synowi i na koniec każdy będzie zadowolony.

Wreszcie dotarliśmy do Muzeum, a następnie do wpisanego w 2007 roku na listę światowego dziedzictwa UNESCO Parku Narodowego Qobustan. Wiek tutejszych petroglifów szacuje się na 5000 do 20000 lat, ale najstarsze mają najprawdopodobniej nawet około 40000 lat! Skatalogowano ponad 6000 naskalnych rysunków ukazujących sceny z codziennego życia ówczesnych mieszkańców – polowania, rytualne tańce, przedstawione są różne zwierzęta (gazele, dzikie kozy, jelenie), rośliny i inne symbole.
Wśród prehistorycznych petroglifów można odnaleźć też te bardziej współczesne – np. pochodzące ze średniowiecza. Są też rzymskie inskrypcje świadczące, że mieszkańcy Imperium zapuszczali się aż w te tereny. Oprócz petroglifów w Qobustanie znajdują się również inne pozostałości archeologiczne, jak zamieszkane niegdyś jaskinie, obozowiska, osady oraz liczne groby. Potencjał tego regionu do dalszych badań nadal pozostaje ogromny, bowiem co jakiś czas odkrywane są kolejne petroglify i artefakty.

Qobustanu, Muzeum Parku Narodowego

Qobustanu

Qobustanu

Qobustanu, petroglify, tańczący ludzie

Qobustanu, petroglify

Qobustanu, petroglify

Qobustanu, petroglify

Qobustanu, petroglify

Qobustanu

Qobustanu

Мать-героиня

Gdy obeszliśmy już cały teren parku dostępny dla turystów, na parkingu przed wyjściem czekał na nas Borys. Szczęśliwy i uśmiechnięty, bo dzięki pomocy brata załatwił swoje sprawy i nie stracił klientów. Jednak gdy ruszyliśmy w stronę wulkanów, znowu usłyszeliśmy tę samą historię! Nasz kierowca powiedział, że musi odebrać syna ze szkoły i podwieźć do domu, bo nie chce, żeby sam wracał przez tory. No teraz byliśmy już trochę podejrzliwi. Czy on przed chwilą nie mówił, że właśnie odebrał syna ze szkoły? Ale nic, zawróciliśmy, Borys zatrzymał się przed budynkiem, wysiadł z auta, by po chwili do niego wrócić i powiedzieć, że się spóźniliśmy i nikogo już tam nie ma. Lekko skonsternowani ruszyliśmy dalej.

W drodze do wulkanów błotnych (blisko 20km wybojów i dziur) mieliśmy okazję trochę porozmawiać z Borysem o życiu i przy okazji zapytać go o tych synów. Szanowni Państwo, czapki z głów! Okazało się, że Borys ma już siedmioro dzieci, a ósme jest właśnie w drodze. Najstarsze ma 14 lat, a kolejne rodziły się co 2 lata. Co więcej – na tym Borys nie planuje poprzestać. Chce by żona dorównała jego matce, która poza nim samym urodziła dziesięcioro dzieci. Została za ten wyczyn odznaczona w 1980 roku, przez samego Breżniewa, złotym orderem honorowym „Мать-героиня” (Matka-bohater), a gdy Borys opowiadał tę historię dosłownie pękał z dumy. I oczywiście byłoby wspaniale, gdyby jego żona również dostała taki order, choć nie jestem pewien czy azerbejdżański rząd kultywuje radziecką tradycję. Niemniej szczerze życzę rodzinie Borysa spełnienia marzenia o tak licznej rodzinie.

Qobustanu, taksówkarz Borys

Qobustanu, droga do wulkanów błotnych

Qobustanu, droga do wulkanów błotnych

Qobustanu, droga do wulkanów błotnych, jezioro ropy

Wulkany błotne

W Azerbejdżanie znajduje się ponad połowa ze wszystkich wulkanów błotnych świata. To dość rzadkie i osobliwe zjawisko przyrodnicze. Do powstania wulkanów błotnych dochodzi gdy podziemne złoża gazu położone są bezpośrednio pod złożami wody. Wówczas mieszają się one ze sobą i porywają przy okazji piasek, ił lub muł. Taka mieszanka wydobywa się na powierzchnię w postaci bulgoczących błotnych bąbli. Najczęściej wulkany błotne występują w okolicach terenów roponośnych.
W miejscu do którego zabrał nas Borys stożków wulkanicznych jest co najmniej kilkadziesiąt Niektóre mają ledwo kilkanaście centymetrów, ale są i takie które sięgają kilku metrów. Krajobraz iście księżycowy! W większości w kraterze bulgocze i od czasu do czasu wystrzeliwuje błoto. Gdy przy tym wieje silny wiatr, możecie być pewni, że wrócicie z tego miejsca cali obłoceni. Jak widać na ostatnim zdjęciu, wulkany nie oszczędziły nawet naszego obiektywu i zaplamiły go dość skutecznie. Dobra wiadomość jest taka, że wulkaniczne błoto ma niesamowite właściwości lecznicze, więc błotna „kąpiel” wyjdzie Wam tylko na zdrowie.

Qobustanu, wulkany błotne

Qobustanu, wulkany błotne

Qobustanu, wulkany błotne

Qobustanu, wulkany błotne

Qobustanu, wulkany błotne

Qobustanu, wulkany błotne

Wsio! Tanio!

W drodze powrotnej Borys zapytał nas o plany na kolejne dni.
– Mój brat mercedesem może Was zawieźć wszędzie! Qəbələ, İsmayıllı, Szemacha… Wsio! Tanio! Taksówki w Baku drogie, a ja wszystko zorganizuję! Przyjadę po Was do Baku jeśli trzeba!
Ofertę składał nam chyba z dziesięć razy i choć mieliśmy już zarezerwowane auto na kolejne 2 dni, wzięliśmy numer telefonu (możemy udostępnić). Trochę dla świętego spokoju, a trochę dlatego, że w sumie nigdy nie wiadomo kiedy może się przydać. Borys wysadził nas przy drodze w miejscu, w którym teoretycznie znajdował się przystanek autobusowy. Poinstruował jednocześnie, że można łapać wszystko co ma koła i odjechał szukać następnych klientów. Tak nam się przynajmniej zdawało. Piętnaście minut później przy drodze zatrzymał się wycieczkowy autokar. Ni stąd ni zowąd pojawił się też Borys, który widząc wysiadających z niego ludzi, wyskoczył z auta, podbiegł do kierowcy i załatwił nam luksusowy transport do Baku. Bez przystanków. Bez przesiadek. Pod sam dom. W autobusie jechali elegancko ubrani pracownicy jakieś firmy, wyglądali jakby wracali z konferencji. Kierowca za to wyglądał jakby uciekł ze skansenu – miał na sobie coś co przypominało strój ludowy. Cała przyjemność kosztowała nas 2 manaty za osobę. Takie rzeczy tylko w Azerbejdżanie.

Informacje praktyczne

  • Autobus 125 do pętli na rondzie Lökbatan dairәsi – cena 0,25 AZN w jedną stronę
  • Autobus 195 do Qobustanu – cena 0,80 AZN w jedną stronę
  • Taxi – 20-50 AZN (targujcie się!)
  • Wstęp do Muzeum Parku Narodowego i petroglify – cena 4 AZN