Samochodem po Portugalii

Ilekroć wybieramy się na wyprawę samochodową (a takie uwielbiamy najbardziej!) to po powrocie wszyscy pytają, jak nam się jeździło po zagranicznych drogach. Wiadomo – co kraj, to obyczaj. Trochę inne przepisy, inne zwyczaje, inny temperament kierowców. Mając porównanie do krajów Ameryki Południowej czy Nowej Zelandii musimy niestety napisać, że w żadnym z tych krajów nie mieliśmy tylu dziwnych sytuacji na drogach jak podczas dwóch tygodni w Portugalii.

Według statystyk Komisji Europejskiej, portugalskie drogi należą do „średniaków” pod względem bezpieczeństwa, a z roku na rok wypadków jest coraz mniej. Współczynnik śmiertelności w wypadkach drogowych zmalał z 80 (na 1 mln mieszkańców) w roku 2010 do 60 w 2015. W Polsce wynosił on odpowiednio 102 i 77. Należałoby zatem przypuszczać, że tamtejsi kierowcy też będą jeździli w najgorszym wypadku przeciętnie, a na tle naszych rodaków nawet całkiem dobrze. Ale jak powiedział Mark Twain: „są trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, bezczelne kłamstwa i statystyki”.
To co zaobserwowaliśmy na portugalskich drogach szczerze nas zszokowało! Może i współczynniki są optymistyczne, ale praktyka w naszej opinii jest dużo bardziej przerażająca! Nie chcę wprost napisać, że Portugalczycy jeżdżą źle, ale to co na pewno można o nich powiedzieć, to to, że jeżdżą absolutnie nieprzewidywalnie!

Zacznijmy od na pozór najbezpieczniejszych dróg, czyli autostrad. Tu podstawowym trendem jest strach przed lewym pasem. Przejawia się on w dwóch przypadkach:
Po pierwsze: włączanie się do ruchu. Zazwyczaj wygląda to tak, ze wjeżdżający na autostradę samochód jedzie do końca pasa włączeniowego, tam się zatrzymuje (na autostradzie!!!) i dopiero z tej pozycji próbuje wjechać na właściwy pas. Wyglada to wyjątkowo komicznie zwłaszcza na pustych autostradach, ale nawet wtedy jest niebezpieczne, bo zasadniczo na drogach szybkiego ruchu nikt nie spodziewa się samochodu ruszającego z jedynki! Nawet gdy zjeżdżaliśmy na lewy pas by ułatwić kierowcom włączenie się do ruchu, nie potrafili oni się w tej sytuacji odnaleźć. Czekali do końca i dopiero zmieniali pas. Swoją drogą parę razy widzieliśmy wyjątkowo krótkie „włączeniówki”, ale to już kwestia niskich standardów autostrad w okolicach wielkich miast, a nie samego stylu jazdy.

Druga sprawa to wyprzedzanie. Wyobraźcie sobie zupełnie pustą, dwupasmową autostradę. Jedziecie przepisowe 120km/h. Z oddali zbliża się do Was samochód. Jedzie od Was szybciej więc pewnie za chwile będzie Was wyprzedzał. Zbliża się. Jest już tuż, tuż. W lusterku wstecznym możecie już niemal zobaczyć zmarszczki na czole portugalskiego kierowcy. I kiedy wydaje się Wam, że za chwilę wjedzie on w Wasz bagażnik, w ostatniej chwili odbija na lewy pas i Was wyprzedza. Ufff… ulga… nie wjechał w Was. Ale chwila. Wyprzedza. Prawie Was minął. Wraca na prawy pas. Jego tylni zderzak o milimetry mija Wasz samochód. Jest już przed Wami. Powoli się oddala. Wydaje Wam się że to pojedynczy przypadek, że przecież na pustej autostradzie nikt nie zachowuje się w tak bezmyślny sposób? Poczekajcie chwilę. W lusterku na horyzoncie widać już kolejny samochód. Możecie być pewni, że wyprzedzanie będzie wyglądać podobnie. Niestety, zdarzyło nam się to wielokrotnie, a właściwie nie skłamiemy, jeśli napiszemy, że takie zachowanie było regułą.

portugalskie drogi

Drogi niższych kategorii zazwyczaj cechują się niezliczoną liczbą rond. Można by pomyśleć – „świetnie, przecież to sprzyja zwiększeniu bezpieczeństwa!”. Należy jednak pamiętać, że w Portugalii niemal zawsze z jednopasmowej drogi „wyrasta” dwupasmowe rondo. Dodatkowo zasada jeżdżenia po takim portugalskim rondzie jest nieco inna niż z Polsce (przynajmniej wnioskujemy na podstawie zachowań kierowców). Jeśli chcesz jechać prosto, to na rondzie zajmujesz wewnętrzny pas. Zewnętrznym jeżdżą tylko Ci którzy chcą skręcić w prawo. Początkowo dla polskiego kierowcy może być to nieco mylące, więc trzeba uważać i mieć oczy dookoła głowy.

No i pamiętajcie. Portugalczycy są na drogach naprawdę nieprzewidywalni. Jeździłem samochodem już po bardzo wielu krajach, na różnych kontynentach, ale w Portugalii bardzo często przecierałem oczy ze zdziwienia. Będąc kierowcami zachowajcie po prostu szczególną ostrożność.
Szerokiej drogi!