Svalbard – 25 ciekawostek o archipelagu

Svalbard to miejsce wyjątkowe. Nie każdemu się tam spodoba, ale niektórych na pewno zachwyci. Wiele rzeczy jest tam naprawdę zaskakujących, dlatego wybraliśmy dla Was najciekawsze naszym zdaniem fakty o tym miejscu. Wpis jest wynikiem naszych własnych obserwacji, ale wspieraliśmy się również książką Ilony Wiśniewskiej „Białe“ (wyd. Czarne), którą serdecznie wszystkim polecamy.

1. Spitsbergen nie jest tylko norweski. Na mocy Traktatu Spitsbergeńskiego wszyscy sygnatariusze (obecnie 42 państwa w tym Polska) mają równe prawa w działalności gospodarczej i naukowej. Oznacza to, że mogą polować, prowadzić połowy, działalność morską, przemysłową, wydobywczą i handlową, Mogą również prowadzić badania naukowe, regulowane miejscowymi przepisami. Svalbard jest także strefą zdemilitaryzowaną.

2. Na Svalbardzie nie można się planowo urodzić ani umrzeć. Kobiety muszą na kilka tygodni przed rozwiązaniem polecieć na ląd (w szpitalu nie ma sali porodowej), a na wyspie można przebywać tak długo, jak długo jest się w stanie o siebie zadbać. Średnia wieku nie przekracza 40 lat. W Longyearbyen jest mały cmentarz, ale trumien nie chowa się tutaj od ponad 50 lat. Zwłoki odsyłane są na kontynent zgodnie z ostatnim miejscem zameldowania danej osoby.

Cmentarz

3. Bezrobocie wynosi tu 0%. To dlatego, że nie można tu przebywać nie mając pracy. Jeśli tak się stanie, gubernator wyspy zadba o to, byś opuścił archipelag sprawnie i możliwie szybko, oczywiście na swój koszt.  Część prac jest sezonowa, więc nikogo nie dziwi fakt, że niektórzy mają po 3-4 prace. W większości przypadków konieczna jest znajomość języka norweskiego.

4. Spitsbergen to strefa bezcłowa. Każdy mieszkaniec po 6 miesiącach od zameldowania dostaje imienną kartę na alkohol – ograniczenia dotyczą wódki i piwa: 2 butelki alkoholu powyżej 21% i 24 puszki piwa muszą wystarczyć na miesiąc. Ale jakby co, w mieście jest 21 lokali serwujących wysokoprocentowe trunki.

5. Podatek dochodowy na Svalbardzie wynosi 15%. W porównaniu z 40% na kontynentalnej Norwegii wydaje się to być bardzo atrakcyjne. Niestety wyższe ceny produktów, usług czy mieszkań powodują, że pieniądze wcale nie zostają w kieszeni pracownika.

6. Spitsbergen nazywany jest niekiedy „geologiczną książką obrazkową“. To dlatego, że można tu znaleźć skamieliny ze wszystkich ważnych okresów geologicznych, a fakt, że praktycznie nie ma tam zbyt bogatej szaty roślinnej (w ogóle nie ma drzew) ułatwia ewentualne poszukiwania.

7. Na wyspie mieszka mnóstwo reniferów, ale różnią się one od reniferów kontynentalnych. Są bardziej krępe i mają krótsze nogi, przez co uważane są za osobny podgatunek. Zwykle chodzą stadami i można je spotkać w dość nieoczekiwanych miejscach – np. w centrum miasta. W porze, w której byliśmy na Spitsbergenie jest to jednak mało prawdopodobne – renifery w tym okresie nie robią nic innego poza jedzeniem. W ten sposób gromadzą zapasy (nawet do 10 cm tłuszczu) na zimę, kiedy to nie znajdą żadnego pożywienia. Spitsbergeńskie rogacze nie są zbyt płochliwe – zwykle pozwalają zbliżyć się na odległość kilku kroków, a gdy przekroczy się granicę bezpieczeństwa zwyczajnie odchodzą na odpowiednią odległość.

IMG_3109

8. Gdy na wyspie zostanie zastrzelony niedźwiedź (jest ich tu ponad 3000), gubernator wszczyna śledztwo. W takim przypadku każdorazowo sprawdzane jest, czy aby na pewno nie można było uniknąć zastrzelenia niedźwiedzia i czy zaistniała sytuacja obrony koniecznej. Jeśli np. zastrzeli się zwierze z odległości 130 metrów (taki przypadek miał miejsce gdy przebywaliśmy na Spitsbergenie) gubertantor najprawdopodobniej uzna, że to zbyt duża odległość i nałoży na strzelającego olbrzymią karę. Zabicie niedźwiedzia to ostateczność. Najpierw trzeba wykorzystać wszystkie inne metody (gwizdek, flary, strzały ostrzegawcze) i tylko w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia – strzelać do celu.

9. By poruszać się po wyspie trzeba mieć broń lub być z przewodnikiem, który broń posiada. Sytuacja nie dotyczy samego Longyearbyen, bo niedźwiedzie zwykle nie zbliżają się do miasta, choć zdarzało się, że podchodziły niebezpiecznie blisko. Obowiązuje również zasada, że nie wnosi się broni do żadnych lokali. Zwykle wiszą na nich kartki informujące o tym, że wszystkie niedźwiedzie w sklepie/restauracji/lokalu są martwe, więc prośba by zostawić swojego mausera na zewnątrz w przygotowanej specjalnie w tym celu skrytce.
Człowiek z bronią jest tu tak powszechnym widokiem jak człowiek z parasolką w Warszawie.

Pyramiden13

10. Na Svalbardzie nie można posiadać kota. Stanowią one zagrożenie dla populacji ptaków mieszkających na archipelagu. Podobno jednak od czasu do czasu w lokalnym supermarkecie pojawia się żwirek i karma dla tych zwierzaków.

11. Nie ma też pająków i to jest piękne!

12. Najpopularniejszym środkiem transportu są skutery. Na niewiele ponad 2000 mieszkańców przypada prawie 4000 skuterów. Gdy drogi są przejezdne w ruch idą samochody. Na wyspie jest zaledwie 40 km dróg, tylko na głównej drodze jest asfalt, poza miastem szuter. Obowiązuje ograniczenie do 50km/h, w bocznych uliczkach 30km/h, a prawie wszystkie skrzyżowania są równorzędne. Gdy spadnie śnieg skuter jest w tych warunkach niezastąpiony.

Longyearbyen_dom4

13. Na rynku motoryzacyjnym dominuje Toyota. Autorka książki zapytana w jednym z wywiadów o przyczyny tej sytuacji odpowiedziała krótko, ale rzeczowo: „Nie wiem czemu tak jest. Wiem natomiast, że toyotę mogłam bez problemu odpalić przy -30 stopniach a mercedesa już nie“. Proste? Proste.

14. Na Svalbardzie auta mają czarne rejestracje z żółtymi literami ZN i numerami. Przez to że jest dużo aut marki Toyota, a rejestracje różnią się tylko jedną cyfrą zdarza się, że mieszkańcy wracają do domu nie swoim samochodem. Ale koniec końców każdy swoje auto odnajduje – z wyspy nie da się go ukraść.

15. Ulice nie mają nazw tylko numery.

16. Domy i budynki w Longyearbyen budowane są na palach. Ziemia zamarza na 500 metrów wgłąb, a mieszkańcy mówią o zjawisku „permafrost“- czyli wiecznej zmarzlinie. Jedynym murowanym budynkiem jest biały dom, oddalony od centrum o około 2 km, w którym znajduje się słynna restauracja „Huset“. Z tego samego powodu kanalizacja i elektryka są na zewnątrz – rury i kable ciągną się wzdłuż ulic.

Domki

17. W większości miejsc publicznych trzeba zdejmować buty wchodząc do budynku. Dotyczy to między innymi kościoła, muzeum, informacji turystycznej, ale też hoteli, domów prywatnych i urzędów.

18. Na wyspie od 1948 roku ukazuje się gazeta „Svalbardposten“. Mówi się, że jeśli o czymś w niej nie napisano to znaczy że się nie wydarzyło. Jest również telewizja: Longyearbyen TV.

19. Populacja Longyearbyen to 2077 osób, w tym aż 44 narodowości! Najliczniejszą poza Norwegami grupę stanowią Tajowie (106) –  o tym dlaczego jest ich tu tak wielu pisałam w notce o Longyearbyen. Następnie w kolejności są Szwedzi (91), Rosjanie (46), Duńczycy (28), Niemcy (25), Chorwaci (15), Filipińczycy (12), Chilijczycy (8). Pozostałe nacje reprezentowane są przez pojedyncze osoby. Większość osób przyjeżdża tu na kilkuletnie kontrakty, niewielu jest „rdzennych“ mieszkańców. Dane pochodzą z książki Ilony Wiśniewskiej – „Białe”.

20. Wśród mieszkańców Longyearbyen popularne są domki letniskowe, tzw. hytty. Problem jest jednak taki, że nie można budować nowych domków, a hytt na wyspie jest niewiele. Dlatego by stać się właścicielem hytty trzeba wyłożyć ok. 1-2 mln złotych. Hyttę może kupić tylko mieszkaniec Svalbardu. Zastanawiam się po co im te hytty, chyba nie muszą szukać ukojenia od „zgiełku“ dwutysięcznego Longyearbyen?

Hytta

21. W Longyearbyen znajduje się najbardziej północny bank, kościół, supermarket i uniwersytet. Można tak wyliczać niemal bez końca. Na przełomie stycznia i lutego odbywa się najbardziej północy na świecie festiwal jazzowy – Polarjazz. Jego hasło przewodnie to „Chłodne miejsce – gorąca muzyka“. Do 1998 wiele z tych tytułów dzierżyły obiekty w Pyramiden, ale gdy miasto zostało opuszczone sytuacja uległa zmianie.

22. W Longyearbyen znajduje się (tak, tak) najbardziej północny browar na świecie, który istnieje od 2011 roku, a do tego by mógł tam funkcjonować konieczna była zmiana prawa norweskiego. Pierwsze piwo zostało wyprodukowane w 2015 roku, a celem na 2017 rok jest wyprodukowanie 250 000 litrów złocistego napoju. Arktycznego piwa można skosztować w lokalnych restauracjach. Organizowane są również wycieczki połączone z próbowaniem wytwarzanych w browarze piw.

piwo1 piwo2
zdjęcia: http://svalbardbryggeri.com/

23. Z kolei w restauracji Huset znajduje się największa na świecie kolekcja win! Jest to o tyle zaskakujące, że Spitsbergen w ogóle nie kojarzy się z winem – o podobny tytuł mogłabym podejrzewać wiele innych restauracji na świecie, ale akurat tam? Naprawdę? Tymczasem od 1980 roku zgromadzono tu ponad 20.000 butelek wina z całego świata!

24. Słońce nie zachodzi tutaj przez prawie 4 miesiące i na odwrót – nie wschodzi przez podobną ilość czasu. Od 25 października aż do 8 marca mieszkańcy pozbawieni są dziennego światła. Noc polarna jest chyba najtrudniejsza do zniesienia w tych i tak trudnych warunkach. Spotkanych mieszkańców spytaliśmy jakie mają sposoby na przetrwanie zimy. Są to zwykle książki, dobre filmy, dużo czekolady i…seks.
Dzieci, w trakcie nocy polarnej, wysyłane są na specjalne naświetlania UV. Gdy słońce pojawia się po raz pierwszy po długiej przerwie mieszkańcy gromadzą się przy schodach starego szpitala, by je powitać.

Szpital

25. Na Spitsbergenie znajduje się Globalny Bank Nasion. To miejsce to nic innego jak ostatnia deska ratunku dla naszego gatunku, gdyby wydarzyła się jakaś katastrofa. Projekt rozpoczęto by chronić większość znanych na Ziemi gatunków roślin przed zagładą. Obecnie przechowywanych jest tam ok. 800.000 sztuk różnych materiałów. Za sprawą bardzo niskiej temperatury otoczenia przechowywanie nasion odbywa się bez wykorzystywania elektryczności. Niestety dla zwykłego śmiertelnika miejsce to jest niedostępne. Jadąc z lub na lotnisko można zobaczyć tylko wystające ze skały wejście.

Dodaj komentarz