Święta na północy

Skoro byliśmy na najbardziej wysuniętym na południe punkcie Wyspy Południowej, to przeszedł czas by dostać się na Cape Reinga, czyli najbardziej wysunięty na północ punkt Wyspy Północnej. Podróż tą rozłożyliśmy na kilka dni, by przy okazji podziwiać i korzystać z dobrodziejstw plaż Northlandu.

Nowa Zelandia

Nowa Zelandia - plaża

Cape Reinga

Cape Reinga

Cape Reinga

Jednym z naszych celów na te dni była słynna 90 Mile Beach. Ta momentami szeroka na pół kilometra plaża jeszcze kilkadziesiąt lat temu służyła mieszkańcom jako główna, publiczna szosa na Przylądek Reinga. Teraz, mimo że nadal, w czasie odpływów, w całości przejezdna, jest głównie atrakcją turystyczną. Niestety wszystkie nowozelandzkie wypożyczalnie samochodów rygorystycznie zabraniają przejazdu tą piaszczystą autostradą. Dlatego absolutnie zaprzeczamy doniesieniom, że złamaliśmy ten przepis. Jednocześnie oświadczamy, że podłym pomówieniem jest twierdzenie, że istnieje materiał filmowy i fotograficzny dokumentujący domniemany, haniebny czyn przejazdu przez 90 Mile Beach naszym Fordem Focusem. A poza tym przy 80km/h zaczyna lekko trząść ;)

90 Mile Beach

90 Mile Beach

90 Mile Beach

90 Mile Beach

Tam gdzie plaża 90 mil się kończy (tak naprawdę ma tylko nieco ponad 90 kilometrów, a nie mil), tam zaczynają się olbrzymie wydmy Te Paki. I tu nie będziemy zaprzeczać. Tak! Uprawialiśmy sandsurfing! I tak jak nienawidzimy zimy i zjazdów na czymkolwiek po śniegu, tak pokochaliśmy zjeżdżanie po piasku. Nie przeszkadza nawet, że nigdzie nie ma wyciągu, że pot leje się z człowieka strumieniami, i że piasek wdziera się dosłownie wszędzie. Przecież zawsze, po zabawie, można umyć się w czystym górskim strumieniu. Kawałek deski, wielka wydma i genialna zabawa na wiele godzin gwarantowana.

Sandsurfing

Sandsurfing

Na deser podboju plaż północnych udaliśmy się na delfinie foto-safari w Bay of Island… Co tu dużo mówić. W święta nie poświęciliśmy jajek, nie byliśmy na rezurekcji, nie zjedliśmy uroczystego śniadania, ale za to mieliśmy delfini lany poniedziałek. Zmoczeni przez urocze ssaki, szczęśliwi jak nigdy, stwierdzamy jednogłośnie: to były najlepsze Święta EVER :)

Delfiny

Nowa Zelandia

Delfiny

komentarzy 5

  • b napisał(a):

    No dobra, ale gdzie zdjęcie surfujących was? I czy potem nie ma się piasku WSZĘDZIE?

    • k napisał(a):

      Tak, jest WSZĘDZIE! Dokładnie WSZĘDZIE! Tam TEŻ! I nawet dzień później też jest gdzieniegdzie. Ale i tak zabawa jest przednia. A zdjęcia będą, jeszcze Wam się przejedzą ;)

  • addicted to passion napisał(a):

    No wlasnie tez sie caly czas zastanawiam gdzie mozna zobaczyc zdjecia! Ile dni poswieciliscie na odcinek Auckland – Cape Reinga, czy po drodze sa jakies ciekawe miejsca do zatrzymania sie?

    • tohvri napisał(a):

      Najwięcej zdjęć można zobaczyć w notkach:
      http://idziemydalej.pl/naszymi-oczami/
      http://idziemydalej.pl/panoramiczny-rzut-oka/

      Tak jak pisaliśmy, unikaliśmy dużych miast i z Auckland uciekliśmy szybko na północ. Samochodem można dotrzeć do Cape Reinga w jeden dzień. Ale nie warto się spieszyć! Okoliczne plaże są piękne, a zatoki malownicze. My mieliśmy na tą część Wyspy Północnej tylko 2-3 dni, choć w początkowych planach braliśmy pod uwagę, że możemy w te regiony nie dojechać wcale. Ale było warto.
      Ja uważam, że to była jedna z najlepszych decyzji. Do dziś wspominam sandsurfing i delfiny w Bay of Island. Jedne z najpiękniejszych chwil na NZ.

Dodaj komentarz