Karnawał prawie jak w Rio

Ostatni dzień karnawału spędziliśmy w miejscowości Tilcara. Tu zobaczyliśmy co to znaczy prawdziwe świętowanie! Już po drodze mijały nas samochody całe wybrudzone jakimś białym proszkiem, i oblepione kolorowymi wstążkami. W … Więcej →


Na dzikim zachodzie

Dziś wyruszyliśmy z Salty na południe, do Cafayate. Początkowo droga prowadziła przez mało urokliwą rolniczą równinę – dużo małych miasteczek i zielonych pól. Ale z czasem krajobraz zaczął się diametralnie … Więcej →


Na północ

Przelecieliśmy prawie 3000 km na północ, do Salty (z międzylądowaniem w Buenos Aires). Stąd mamy zamiar odbyć kilka wycieczek po podandyjskich terenach. Chemy udać się między innymi do Quilmes (prekolumbijskie … Więcej →


Niezapomniana promocja

Znaleźliśmy na booking.com świetną promocję – trzygwiazdkowy hotel za 50 dolarów, przeceniony ze 100. Bez chwili wahania skusiliśmy się na tę ofertę, bo za te pieniądze można tutaj znaleźć raczej przeciętnej jakości … Więcej →


Wspaniałe chwile w Chile

Planując nasz pobyt w Argentynie, nie przypuszczaliśmy, że tak dużo czasu spędzimy w Chile. Początkowo mieliśmy tylko szybko wybrać się na pingwinie safari z aparatem i wrócić do kraju Maradony. … Więcej →


Torres del Paine

Zmodyfikowaliśmy nasze wstępne plany podróży i zamiast wracać do El Calafate przez argentyńskie Rio Gallegos, postanowiliśmy zostać dłużej w Chile. Nie mogliśmy darować sobie, że będąc tak blisko, nie wjechaliśmy … Więcej →


Tłusty… wpis kulinarny

Z okazji tłustego czwartku, który u nas przeszedł bez echa, a dokładniej – bez ani jednego pączka -kolejny wpis kulinarny. Ale o pączkach w pewnym sensie też będzie! Ostatnie dni … Więcej →


Punta Arenas i Isla Magdalena

Mimo przygód z samochodem, dotarliśmy wczoraj Rutą del Fin del Mondo do Punta Arenas. To portowe miasto początkowo przytłoczyło nas swoją wielkością. Zwłaszcza gdy porównywaliśmy je do cichego i małego … Więcej →


Se me ha pinchado una rueda (albo jakoś tak)

Chilijskie drogi są wyśmienite. Szerokie i raczej bezpieczne. Nawet te gruntowe, (a tutaj takie to norma) pełne małych kamieni, są zazwyczaj dość równe i dobrze się po nich jeździ. I … Więcej →


Jeśli nie stek, to co?

Argentyńska kuchnia nieodzownie kojarzy się ze stekami i dużą ilością mięsa. Poza tym, przyznaję, nie potrafiłabym za bardzo wymienić żadnej charakterystycznej dla tego regionu potrawy. Ale po tygodniu wiemy już … Więcej →