W poszukiwaniu łosia

Dwa dni, które spędziliśmy na Podlasiu, to zdecydowanie za mało, żeby poznać ten region Polski, ale wystarczająco dużo żeby się w nim zakochać i właściwie od razu po powrocie planować kolejną wyprawę w te okolice. Pierwotnie zakładaliśmy wycieczkę szlakiem małych miast i wsi, ostatecznie jednak sprawy przybrały zupełnie inny obrót i przez dwa dni szukaliśmy łosi w Biebrzańskim Parku Narodowym.
Dlaczego kochamy łosie pozostanie naszą słodką tajemnicą, jednak to miejsce zachwyci nie tylko miłośników tych ssaków.
Mimo że Biebrzański Park Narodowy jest największym parkiem narodowym w Polsce i jednym z największych parków w Europie, wciąż dociera tam bardzo niewielu turystów. Dlatego jest to doskonałe miejsce dla osób poszukujących ciszy, spokoju i lubiących bycie sam na sam z dziką przyrodą. Znaczna część parku to kompleks torfowisk niskich, wysokich i przejściowych z unikalną różnorodnością gatunków roślin, ptaków (prawie 300 gatunków) i innych zwierząt. W parku wyznaczono prawie 500 km szlaków. Można poruszać się pieszo, rowerem, są również szlaki wodne i ścieżki edukacyjne.
Na odcinku 30 km park przecięty jest Carską Drogą – przepięknie położona szosa wzdłuż której rosną bagienne olszyny oraz bory sosnowe. Jadąc tą trasą należy być bardzo czujnym ze względu na przechadzające się zwierzęta. Obowiązuje ograniczenie do 50km/h, ale warto jechać nawet jeszcze wolniej, bo przejazd z Mężenina do Goniądza może dostarczyć wielu wrażeń.

znak na Carskiej Drodze znak Jedź Łośtrożnie

Spotkanie z łosiem nie jest jednak tak łatwe i wymaga wzmożonego wysiłku. Pobudka o 3 rano to pierwszy test dla miłośników tych zwierząt. Łosie są aktywne głównie bladym świtem, gdy zaczynają szukać jedzenia. Później można je spotkać jeszcze wieczorową porą (ok. 19:30-20:00), a poza tym całymi dniami wylegują się w trawie. Panujące ostatnimi czasy w Polsce upały są dla łosi nieznośne, gdyż najlepiej czują się gdy temperatura nie przekracza 10 stopni Celsjusza.
Na wycieczkę ruszamy z przewodnikiem. Jego wprawne oko, znajomość terenu i ogromna wiedza o Biebrzańskim Parku Narodowym okazują się nieocenione. Z Carskiej Drogi natychmiast wypatruje pięknego rogacza i po chwili zdążamy w jego kierunku kładką „Długa Luka“, zawieszoną tuż nad bagnami. Widoczność jest ograniczona, ale z drugiej strony unosząca się wysoko nad bagnami mgła to przepiękny i magiczny widok. Po drugiej stronie Carskiej Drogi wschodzi słońce i oświetla biebrzańskie łąki. Wiemy już, że warto było wstać, a to dopiero początek przygody.

Łoś na łące

Długa Luka

Jadąc do kolejnego punktu widokowego spotykamy na drodze pięknego lisa. Na początku jest nieufny, a później to ja muszę się cofać, bo zaczyna podchodzić niebezpieczne blisko. Podobno tylko młodziutkie lisy są takie towarzyskie. Za tydzień, dwa nie mielibyśmy szans na tego typu spotkanie.

Lis

Odwiedzamy również posiadłość Króla Biebrzy – Krzysztofa Kawenczyńskiego, który porzucił pracę w korporacji i osiedlił się w środku lasu. Początkowo wszyscy traktowali go jak dziwaka, szybko jednak zyskał sympatię mieszkańców gdy okazało się, że przeprowadzka z Warszawy i ucieczka od gwaru miasta to nie jego fanaberia, a świadomy wybór. Park, bagna i rzekę zna jak nikt inny. Dom Pana Krzysztofa to istny skansen. Muzeum starych przedmiotów, skarbów, pamiątek kulturowych i eksponatów rękodzieła ludowego, ale też plakatów, obrazów, figurek, glinianych naczyń czy rzeźb. W okolicy jego posiadłości często można spotkać piękne ptaki – dudki, niestety tym razem nie udaje nam się ich zobaczyć. Szukamy też bobrów w okolicy Twierdzy Osowiec, ale i w tym przypadku czeka nas kolejna próba. Ptaki (i łosie zresztą też) najlepiej obserwować wczesną wiosną. Ogromne wrażenie robią na nas łąki porośnięte krwawnicą. Fioletowe połacie tych kwiatów wyglądają zupełnie jak francuskie pola lawendy.

Łąka

Bocian

Biebrza

Żaba

Choć po parku bez najmniejszych przeszkód można poruszać się samemu to obecność przewodnika sprawia, że wyprawa jest jednocześnie bardzo ciekawą lekcją przyrody. Co i rusz zasypywani jesteśmy ciekawostkami z życia roślin i zwierząt. Dowiadujemy się na przykład o czym świadczy liczba wypustek w porożu łosia, oglądamy zęby bobra (są koloru żółto-brązowego i rosną bez przerwy!), mamy okazję zobaczyć uzębienie lisa i dowiedzieć się o zastosowaniu leśnych ziół w leczeniu różnych przypadłości. Przewodnik dba też o nasze bezpieczeństwo, zwłaszcza przy przeprawach przez tereny bagienne. Legendy miejskie głoszą, że wciągnęły już one niejednego zuchwałego turystę. Ale przede wszystkim docieramy w wiele miejsc, do których pewnie nie dotarlibyśmy sami.
Wszystko to trwa w sumie prawie 5h. Zmęczeni ale szczęśliwi wracamy do pensjonatu i… idziemy spać.

Następnego dnia wstajemy w środku nocy i ponownie ruszamy przetartymi dzień wcześniej szlakami. I znowu jest magicznie.
Miejsca te same, a wyglądają zupełnie inaczej. Takich krajobrazów i widoków nigdy dość.
Na pewno wrócimy tam na wiosnę.

Łoś

Długa Luka

Długa Luka

Łąka, sianokosy

Łąka, sianokosy

Dodaj komentarz