Wakacje obfitości

Cztery tygodnie minęły. Przejechaliśmy prawie 7000 kilometrów po nowozelandzkich drogach… Czasem nawet dwupasmowych, ale zazwyczaj wąskich, górskich, krętych a czasem nawet gruntowych. Dziś trochę wspominaliśmy co i gdzie widzieliśmy. A trochę tego było… Jeziora, góry, lodowce, fiordy, lasy deszczowe, plaże, wydmy, wulkany, gejzery, winnice… A także niezliczone ilości fok, pingwinów, delfinów, papug kea, ptaków kiwi, pukeko i innego drobiu oraz hodowlanych owiec, krów, saren, lam, strusi, osłów, koni… i oczywiście tysiące rozjechanych oposów, i dwa żywe ;)
Pewnie jeszcze o czymś zapomnieliśmy, bo wymieniamy w pośpiechu – pakowanie czeka ;(
Czy czegoś żałujemy? Tak, żal że miesiąc ma tylko 30 dni, że na Milford Sound padał deszcz, że dziś w Kaikourze nie widzieliśmy wielorybów, że nie polecieliśmy helikopterem nad lodowcem, że nie wspięliśmy się na Ngauruhoe, że nie poszliśmy na mecz rugby… Innymi słowy, musimy tu wrócić :)

My

Dodaj komentarz