Zaczynamy od Pesztu

Pierwszy pełny dzień z naszych 72 godzin w Budapeszcie poświęciliśmy na zwiedzanie prawego brzegu Dunaju, czyli Pesztu. Oczywiście w tak krótkim czasie nie da się zobaczyć wszystkiego, ale pokonując ponad 20 kilometrów (na nogach!) udało nam się dotrzeć do najważniejszych atrakcji turystycznych.
Z Kalvin Ter, w pobliżu którego mieszkamy, udaliśmy się w pierwszej kolejności w kierunku Bazyliki św. Stefana. Po drodze natknęliśmy się na wielki jarmark świąteczny, ale było na tyle wcześnie, że sprzedawcy dopiero rozstawiali swoje stoiska.
Bazylika z wysoką na 96m kopułą zdecydowanie króluje nad miastem, jej budowa zajęła w sumie 55 lat. Wstęp do kościoła tylko po uiszczeniu opłaty w wysokości 200 HUF od osoby, nazwanej przewrotnie „darem”. Podobno z góry rozciąga się przepiękny widok na miasto (wstęp dodatkowo płatny), jednak zrezygnowaliśmy z tej atrakcji w obawie, że urwie nam głowy – wiatr od wczoraj nie przestał hulać.

Budapeszt, Bazylika św. Stefana
Bazylika św. Stefana

Idąc w kierunku Parlamentu zatrzymaliśmy się na chwilę na Placu Wolności – to przepiękny zielony teren, który przypomina park. Mieszczą się przy nim monumentalne budynki węgierskiej telewizji państwowej oraz Narodowego Banku Węgier.
Parlament zrobił na mnie ogromne wrażenie. To największa na świecie budowla parlamentarna: długa na 268m, szeroka na 123m, i wysoka na 96m. Złożona z 40 mln cegieł, 500 000 kamiennych bloków i około 40 kg złota. Mieści w sobie ponad 700 pomieszczeń i 29 klatek schodowych, a jej budowa kosztowała prawie 38 mln złotych koron, czyli tyle za ile można było wybudować małe miasto.
Ciekawe czy praca w tak pięknym otoczeniu mobilizuje tutejszych parlamentarzystów do działania?

Pomnik Ronalda Reagana na tle Parlamentu w Budapeszcie, Budapeszt
Pomnik Ronalda Reagana na tle Parlamentu
Parlament, Budapeszt
Parlament

Chcąc rozgrzać zmarznięte kości usiedliśmy w jednej z wielu uroczych budapeszteńskich kawiarenek, których jest tu bez liku. Gdyby jeszcze można było się w nich napić dobrej czarnej herbaty… Ale niestety! Dostrzegliśmy tę wadę już poprzedniego wieczoru: wszędzie tylko Earl Grey. Nie do końca usatysfakcjonowani przerwą regeneracyjną…. idziemy dalej.
Krzysztof koniecznie chce mi pokazać plac Bohaterów, do którego prowadzi Aleja Andrássyego. To wspaniała promenada o długości prawie 2,5 km, wzdłuż której dominują mieszczańskie kamienice, a w dalszej części – wolno stojące wille. Od 2002 aleja stanowi część światowego dziedzictwa UNESCO.
Spacerując tym traktem warto zwrócić uwagę na Muzeum Poczty, Węgierską Operę Państwową, Paryski Dom Towarowy z przepiękną Salą Lotza, w której mieści się klimatyczna kawiarnia BookCafe, dom Franciszka Liszta i Dom Terroru, byłą siedzibę tajnych służ faszystowskich, a później komunistycznych.

Budapeszteński tramwaj, Budapeszt Dom Terroru, Budapeszt

W szerokim półkolu na placu Bohaterów gromadzą się najważniejsi węgierscy królowie i bojownicy o wolność. Tuż obok znajduje się Muzeum Sztuk Pięknych z bezcennymi zbiorami europejskiej klasy.

Plac Bohaterów, Budapeszt
Plac Bohaterów

Z placu wracamy pierwszą, najstarszą na kontynencie europejskim linią metra – Földalatti. Trudno uwierzyć, że ma ona blisko 120 lat! To prawdziwy rarytas dla fanów podziemnych kolejek.
Kolejnym punktem naszej wycieczki jest część miasta zwana Erzsébetváros, obejmująca starą dzielnicę żydowską. Pełno w niej restauracji, kawiarni (również koszernych) i designerskich sklepów, zwłaszcza między Wesselényi Utca oraz Dob Utca. Są też piękne, odnowione synagogi, które podziwiamy z zewnątrz.

Wielka Synagoga, Budapeszt
Wielka Synagoga
Pomnik Buty na brzegu Dunaju, Pomnik Pamięci Ofiar Holokaustu, Budapeszt
Pomnik Buty na brzegu Dunaju (Pomnik Pamięci Ofiar Holokaustu)

Obiad jemy na Vörösmarty ter. Węgierska kiełbasa z grilla i gołąbki smakują doskonale dopóki nie zaczyna padać….śnieg. Zmarznięci wracamy do domu, zahaczając jeszcze o Centralną Halę Targową – największą halę targową w Budapeszcie. Na ponad 10 tyś. m2 można kupić mnóstwo regionalnych produktów spożywczych oraz świeże owoce i warzywa.
Wieczorem, po drzemce (przyznaję się) postanawiamy sfotografować miasto nocą i w przyspieszonym tempie realizujemy część porannej trasy. Budapeszt wygląda wtedy przepięknie.

Most Wolności (Szabadság hid), Budapeszt
Most Wolności (Szabadság hid)
Zamek Królewski, Budapeszt
Zamek Królewski
Most Łańcuchowy (Széchenyi lánchíd), Budapeszt
Most Łańcuchowy (Széchenyi lánchíd)

Dzień kończymy pyszną kolacją w restauracji Chef Cafe, ale o tym innym razem.
Jutro Buda.

Dodaj komentarz