Zagryź świnką, czyli pierwsze spotkania z peruwiańską kuchnią

Nieodłącznym elementem każdej z naszych podróży jest degustacja potraw charakterystycznych dla danego kraju. Tym razem również nie mogło zabraknąć kulinarnych doznań, więc przed przyjazdem przygotowałam listę kilkunastu dań do spróbowania, którą – mam nadzieję – uda nam się w całości „odhaczyć”.
Kuchnia peruwiańska jest bardzo zróżnicowana. Ogromną rolę odgrywają ziemniaki i kukurydza w najróżniejszych odmianach. Peruwiańczycy uwielbiają również ryż, do tego stopnia, że dodają go do dań z ziemniakami.
W Limie i miastach położonych na wybrzeżu królują ryby i owoce morza, z kolei w górach gdzie klimat jest mniej łaskawy dominują rozgrzewające zupy i gulasze. Popularne dania drugie to kotlet z wołowiny lub wieprzowiny z dodatkiem sosu; kurczak w pikantnym sosie (aji de gallina), lub kurczak w sosie z kurkumą.
W okolicach dżungli można zjeść na przykład zupę z małpy, filety z jaszczurki czy zupę z żółwia, ale tam „na szczęście” się nie wybieramy.
Naszą degustację, nazywając rzeczy po imieniu, zaczęliśmy z grubej rury. Dołączył do nas poznany na trasie kolega z Krakowa i na pierwszy ogień poszły: świnka morska, ceviche i rocotto relleno, czyli papryka faszerowana mięsem przyprawiona na ostro.

Świnka morska, cuy

Świnka morska, cuy

ceviche

rocotto relleno

Świnka morska mnie przerosła, patrząc na powyższe zdjęcia zrozumiecie dlaczego.
Mięso, jak stwierdzili panowie, smakuje podobnie jak kurczak, ale jest go tam tak mało, że raczej trudno się najeść. Niestety zupełnie nie zasmakowało nam prawdziwe ceviche (w przeciwieństwie do tego, które jadłam w Warszawie). To surowa ryba marynowana w sosie z cytryny z cebulą i ostrymi papryczkami aji jest po prostu zbyt kwaśna i doprawiona dodatkowo jakąś intensywną przyprawą, która dominuje całą potrawę. Ale trzeba przyznać, że jest to wśród Peruwiańczyków bardzo popularne danie.
Papryka byłaby z tego wszystkiego najlepsza, gdyby nie fakt, że jest piekielnie ostra i że podano ją z ziemniakami i jajkami… na słodko!
Krzyś konsumując kolejne potrawy miał dość niewyraźną minę. O dziwo najbardziej zasmakowała mu świnka. Gdy próbował kwaśnego ceviche, z ust naszego kolegi padło zdanie, które pozostanie chyba kultowe: „Zagryź świnką!”.
Bo jak się okazuje – może być gorzej!