Gdzie byliśmy i gdzie Idziemy Dalej w 2017

Gdy wracamy wspomnieniami do wpisu sprzed roku, w którym snuliśmy nasze podróżnicze plany, na naszych twarzach pojawia się szczery uśmiech. W ciągu ostatnich 366 dni udało nam się zrealizować bardzo wiele z tego co sobie wymarzyliśmy, choć mówiąc szczerze – nie pamiętaliśmy o wszystkich spisanych wtedy celach! Byliśmy w podróży ponad 30 dni i odbyliśmy 8 lotów. I choć był to pierwszy rok od początku istnienia naszego bloga, w którym nie wyjechaliśmy poza Europę, to i tak uważamy że rok 2016 był bardzo udany!

Na dobry początek, w ramach prezentu urodzinowego, Asia porwała mnie na ptasie safari nad Biebrzą. Udało się nam „upolować” stada batalionów, żurawie, czarnego bociana, dudka, dzięcioły i wiele innych pięknych ptaków. Nie zabrakło też oczywiście spotkanie z łosiem, za to zupełnie nieplanowana była „kąpiel” na bagiennej łące, ale wspominamy ją z ogromnym rozbawieniem.

Biebrzański Park Narodowy

W maju udało nam się zrealizować marzenie Asi i polecieliśmy na 2 tygodnie do Portugalii. Mimo że był to podobno najzimniejszy maj w tym kraju od 25 lat, wyprawa była naprawdę udana. Dotarliśmy do większości zaplanowanych miejsc i zakochaliśmy się w wybrzeżu Algarve. Przy okazji nabraliśmy też poważnych wątpliwości czy europejską kolebką bocianów jest Polska, czy może jednak Portugalia.

Portugalia

W lipcu kolejny wyjazd w Polskę – tym razem „polowanie” na żubra w Puszczy Białowieskiej. Co prawda żubra nie spotkaliśmy, ale zobaczyliśmy kawałek magicznego Podlasia.

Puszcza Białowieska

W sierpniu w końcu mogłem zrealizować prezent od Mikołaja i spełniło się jedno z moich podróżniczych marzeń – polecieliśmy na Spitsbergen. Mimo że byliśmy tam zaledwie kilka dni, muszę przyznać, że był to jeden z najwspanialszych wyjazdów w moim życiu. Longyearbyen i okolice to urzekające tereny, do których z wielką radością kiedyś jeszcze wrócę.

Spitsbergen

No i niemal na zakończenie roku, w listopadzie pojechaliśmy do Barcelony, co też było jednym z punktów naszej długiej listy pragnień na 2016 rok. I na mecz też poszliśmy!

Barcelona, Park Guell

A co planujemy w 2017 roku? Przede wszystkim opuszczamy Europę i ruszamy na podbój… Azji! Tak – Azji, czyli kontynentu, który zawsze starałem się omijać szerokim łukiem. Nigdy nie ciągnęło mnie do Tajlandii, Laosu czy Indii. Jeśli już miałbym lecieć w tamtym kierunku to ewentualnie do Japonii i krajów typu Nepal, Turkmenistan, Tadżykistan czy Azerbejdżan. I tak właśnie będzie w 2017!
W kwietniu planujemy podróż po Japonii śladami kwitnących wiśni, a w październiku lecimy do Baku – to kolejny szalony pomysł Świętego Mikołaja.
Oczywiście mamy nadzieję, że w międzyczasie uda się zorganizować jakiś wypad w Polskę. Bardzo chcielibyśmy wybrać się na zimowe liczenie łosi w Biebrzańskim Parku Narodowym (to w lutym), a we wrześniu znowu pochodzić po bieszczadzkich szczytach.
Asia woła z drugiego pokoju: I dopisz jeszcze city break w Sztokholmie! Więc dopisuję – może się uda.

A Wam na nadchodzący rok również życzymy wielu pięknych podróży i wspaniałych wrażeń.

Dodaj komentarz