Gdzie warto zjeść w Barcelonie

Jeden z popularnych blogerów podróżniczych napisał ostatnio, że nie wie o co chodzi z tym polecaniem knajp. Ja też się zastanawiam i mam od pewnego czasu mieszane uczucia, bo łatwo wpaść w „pułapkę“ i zamiast odkrywać swoje miejsca, podąża się tropem polecanych przez innych restauracji. Ale też z drugiej strony czasem można nie mieć szczęścia i przegapić naprawdę znakomite lokale, a dla osób, które cenią dobre jedzenie, może być to spora strata.
Osobiście złoszczę się okrutnie, jeśli wchodzę do jakiejś restauracji i jedzenie okazuje się paskudne, bo jest to dla mnie ważny element każdej wyprawy. Lubię poznawać nowe smaki, próbować nowych dań i poznawać w ten sposób inne kultury.
Dlatego zostawiamy tu nasze rekomendacje, zachęcając jednocześnie do własnych poszukiwań.

NA ŚNIADANIE

Brunch & Cake

Zdecydowanie nasz numer jeden, jeśli chodzi o rekomendacje. Jest co prawda nie lada wyzwaniem, żeby znaleźć tam wolny stolik – bo kolejki ustawiają się od rana, a rezerwacja miejsca w zasadzie jest niemożliwa – ale warto odstać swoje, a później delektować się pysznym jedzeniem.
Śniadania (brunche) są nie tylko duże i zdrowe, ale również przepięknie podane. Każdy zestaw wygląda na talerzu jak małe dzieło sztuki, można dosłownie jeść oczami.
W Barcelonie znajduje się 6 filii tej kawiarni i każda – oprócz menu podstawowego – ma inny motyw przewodni, który jest inspiracją dla pozostałych dań. I tak np. w TRAVEL & CAKE znajdziemy zestawy śniadaniowe z różnych stron świata, a w CUP & CAKE kolorowe babeczki i naleśniki. Są też sałatki, koktajle pełne witamin, gofry z sadzonymi jajkami, tosty i mnóstwo innych pyszności. Gdy patrzy się na serwowane przez kelnerów dania naprawdę nie wiadomo na co się zdecydować.
Zobaczcie zresztą jakie cuda tam serwują, a zrozumiecie fenomen tego lokalu.

Brunch & Cake

Brunch & Cake

Cup & Cake

Cup & Cake Cup & Cake

Federal Cafe

Klimatyczne miejsce w rozkwitającej dzielnicy El Raval. W menu królują przede wszystkim jajka, podawane na wszystkie możliwe sposoby.
Piękne, jasne wnętrze, świeże kwiaty, duży stół na dole, niezobowiązująca atmosfera. Czego chcieć więcej gdy ma się ochotę na leniwe śniadanie?

Federal Cafe

Federal Cafe

NA OBIAD / KOLACJĘ / TAPAS

Casa Deflin

Historia tego miejsca zaczyna się ponad 100 lat temu. Znajdował się tu wówczas bar, do którego przybywali przede wszystkim robotnicy a także kupcy odwiedzający sąsiadujący market. Restauracja była czynna 24h na dobę i zasłynęła z serwowania tradycyjnych dań kuchni katalońskiej. W 2007 roku miejsce zostało odnowione, ale właścicielom zależało by zachować jak najbardziej autentyczne menu. Dlatego jeśli macie ochotę na prawdziwie hiszpańskie jedzenie – zajrzyjcie do Casa Deflin, a nie będziecie rozczarowani.

Casa Deflin Casa Deflin

CAFE DE L’ACADEMIA

Bardzo przytulny lokal położony nieopodal stacji metra Jaume I.
Doskonała i prosta kuchnia. Restauracja w porze lunchu oblegana jest przez pracowników ratusza. Za to wieczorem można zjeść tu bardzo romantyczną kolację.

Tapas24

Jeden z najbardziej obleganych tapas barów w stolicy Katalonii. Mówi się, że właściciel restauracji, Carles Abellan, zrewolucjonizował sposób myślenia o tapas, gdy w 2001 roku otworzył swoją pierwszą restaurację Comerc 24. Jego odwaga i niekonwencjonalne podejście do tapas otworzyły zupełnie nowy rozdział w hiszpańskiej gastronomii. Ceny niestety nie należą do najniższych, ale raz można zaszaleć, bo dania, choć niewielkie, są naprawdę intrygujące i pyszne.

Tapas24

Tapas24
ZDJĘCIE: HTTP://WWW.CATEDRALBCN.ORG/

Parilla Alfonsina

Zdecydowanie najlepsze steki w Barcelonie. Co prawda nie próbowaliśmy steków w innych miejscach, ale byliśmy w Argentynie i wiemy co to znaczy dobry stek. Te serwowane w Parilla Alfonsina są rewelacyjne!
A poza tym z restauracją wiąże się dość zabawna – z perspektywy czasu – anegdota. Pierwszego wieczoru gdy odwiedziliśmy to miejsce (kierując się odległością od domu, a mieszkaliśmy dosłownie w budynku na przeciwko, po drugiej stronie ulicy) zamówiliśmy sałatkę i empanady. Oboje tuż przed wylotem przeszliśmy grypę żołądkową, więc postawiliśmy na lekki posiłek, bo widok steka przyprawiał nas o mdłości. Kelnerka z pewnym niedowierzaniem dopytywała nas dwukrotnie czy to na pewno wszystko i czy na pewno nie chcemy zamówić już nic innego i była wyraźnie zdziwiona naszymi wyborami.
Gdy wróciliśmy tam kilka dni później i spróbowaliśmy argentyńskiej wołowiny – zrozumieliśmy od razu o co chodziło. Pójść do tej restauracji i nie zjeść steka to grzech!

Parilla Alfonsina

Parilla Alfonsina Parilla Alfonsina

Meson Barceloneta

Niezobowiązujące miejsce w nadmorskiej dzielnicy Barceloneta. Dobre na popołudniowy lunch i na wieczorne tapasy. Duży wybór paelli – z owocami morza, z kurczakiem, wołowiną lub wegetariańskie.

Meson Barceloneta

Meson Barceloneta Meson Barceloneta

La Cassola

Rodzinna, niewielka restauracja w Barri Gotic, serwująca tradycyjne dania kuchni katalońskiej. To tu mieliśmy okazji spróbować pa amb tomaquet, czyli chleba posmarowanego oliwą, czosnkiem i przetartymi pomidorami, czy butifarry, czyli kiełbasy z orzechami piniowymi podanej z białą fasolą. Specjalnością restauracji jest paella z owocami morza. Przy sąsiadujących stolikach siedzieli przede wszystkim Hiszpanie, a to zawsze dobry znak. I choć nie zostaniemy raczej miłośnikami tradycyjnej kuchni katalońskiej – polecamy odwiedzić to miejsce.

La Cassola La Cassola

NA SŁODKO

Eyescream & Friends

Chcemy być uczciwi więc nie możemy napisać, że lody są szczególnie dobre. Są bardzo przeciętne. Ale koncept nas rozczulił. Eyescream, czyli lody-stworki, przygotowywane są specjalną techniką, która pozwala na nakładanie ich płatami tworzącymi właśnie kształt potworków z oczami.
Do wyboru jest kilka smaków i dodatki. Punkty przyznaję głównie za identyfikację wizualną.

Eyescream & Friends Eyescream & Friends

Eyescream & Friends

La Donuteria

Dla miłośników polskich pączków i amerykańskich donutów. Codziennie powstaje 10 różnych smaków, a niektóre połączenia są naprawdę zaskakujące.

La Donuteria

La Pallaresa

Choć nie mieliśmy zbyt miłych doświadczeń, jeśli chodzi o tę knajpkę, wspominamy o niej, bo to jedna z najbardziej tradycyjnych czekoladziarni w Barcelonie. To tu mieszkańcy przychodzą na popołudniową porcję słodyczy – czyli churrosy i czekoladę. W grudniowe przedświąteczne wieczory kolejka podobno ustawia się na zewnątrz, ale warto poczekać i poczuć atmosferę tradycyjnej pijalni czekolady.

La Pallaresa

Dodaj komentarz