Pożegnanie z Kioto

Kto mnie zna ten wie, że jeśli gdzieś jest jakiś znany bazar, na pewno zanotuję go na swojej liście „to do” i zrobię wszystko, żeby plan zrealizować. W Kioto jest takie miejsce, ale zanim o nim napiszę, opowiem najpierw o świątyni Fushimi Inari, którą zwiedziliśmy w pierwszej kolejności podczas ostatniego dnia naszego pobytu w Kioto.
Świątynia Fushimi Inari poświęcona jest bogini Inari, patronce biznesu, bogini płodności, ryżu, rolnictwa, przemysłu, powodzenia. Inari jest bardzo popularnym bóstwem z chramami w całej Japonii – zgodnie z informacją podaną przez Narodowy Związek Chramów Shinto poświęconych jest jej 32 000 chramów, a liczba ta uwzględnia jedynie miejsca, ze stale rezydującymi kapłanami. Gdyby uwzględnić wszystkie chramy – przydrożne, polne, domowe i te znajdujące się w biurach – liczba mogłaby wzrosnąć nawet 10-krotnie. To w tej świątyni znajduje się słynny korytarz z tysięcy pomarańczowych bram torii, ustawionych jedna za drugą na ścieżce prowadzącej na szczyt góry Inari. Senbon Torii – Tysiące Torii, jak nazwano szlak turystyczny, zostały ufundowane przez firmy proszące o wstawiennictwo – na każdej z nich znajduje się nazwa firmy lub nazwisko ofiarodawcy. Podobno koszt takiej bramy mieści się w granicach od 400 000 jenów (mała brama) do ponad miliona jenów, ale patrząc na ich liczbę musi być to niezawodny sposób na powodzenie w interesach.
Innym charakterystycznym elementem są posągi lisów – zwierzę zwykle siedzi z ogonem uniesionym w górę i patrzy do tyłu. Bogini składa się ofiary z żywności – przede wszystkim z ryżu i sake, które przeznaczone są dla zwierząt mających prosić bóstwo o wstawiennictwo na rzecz ofiarodawcy.
Gdy docieramy do świątyni w sobotni poranek zaskakuje nas tłum turystów. Idziemy w zasadzie cały czas gęsiego, tyle jest ludzi. Niestety co chwilę pada deszcz, więc nie docieramy na sam szczyt w obawie przed zmoknięciem, poza tym raczej nie możemy liczyć na spektakularne widoki z góry. W zamian za to próbujemy uchwycić wymarzony kadr każdego fotografa, czyli niekończące się bramy torii bez ludzi idących w środku. Rzecz prawie niemożliwa do zrobienia, ale jednak nie ma osoby, która by nie próbowała. Myślicie że nam się udało?

Kioto, Świątynia Fushimi Inari-taisha

Kioto, Świątynia Fushimi Inari-taisha Kioto, Świątynia Fushimi Inari-taisha

Kioto, Świątynia Fushimi Inari-taisha Kioto, Świątynia Fushimi Inari-taisha

Kioto, Świątynia Fushimi Inari-taisha

Kioto, Świątynia Fushimi Inari-taisha

Kioto, Świątynia Fushimi Inari-taisha Kioto, Świątynia Fushimi Inari-taisha

Ze świątyni jedziemy na wspomniany targ Nishiki, który zachwyca od pierwszego wejrzenia, choć liczba zwiedzających jest porównywalna (czyt. tłumy!). Nishiki to najsłynniejszy bazarek spożywczy w Kioto, a tak naprawdę typowo japońska kryta ulica targowa (takie ulice znajdują się podobno w każdym mieście) zwana potocznie Kyoto’s Kitchen. To doskonałe miejsce by spróbować najróżniejszych smakołyków, zaopatrzyć się w niezbędne składniki kuchni japońskiej i zakupić pamiątki przed wyjazdem z Kioto. Mogłabym tam spędzić cały dzień! W części jedzeniowej nie ma stoisk „ogólnych” tylko wyspecjalizowane: każde miejsce zajmuje się czymś konkretnym. Jest więc królestwo pikli, warzyw kiszonych w paście miso lub otrębach ryżowych, sklep z herbatą, z nożami, ze strączkami i oczywiście z sękaczami czy warabi mochi i mnóstwo innych różności. Są też kandyzowane ośmiorniczki nadziane jajkiem przepiórczym, stragany z warzywami czy lodami. W jednej z sekcji znajdują się stoiska z gotowym jedzeniem, które można skosztować na miejscu lub zabrać na wynos. W części „przemysłowej” kupicie całą resztę (ceramikę, ubrania, pamiątki, kosmetyki, tekstylia) ale alejka jedzeniowa jest zdecydowanie najciekawsza.

targ Nishiki, Kioto„ /></p>
<p><img src=

targ Nishiki, Kioto

targ Nishiki, Kioto

targ Nishiki, Kioto targ Nishiki, Kioto

targ Nishiki, Kioto

targ Nishiki, Kioto

Niestety to ostatni punkt programu w Kioto. Czujemy lekki niedosyt, bo miasto jest naprawdę przepiękne. Można w nim odnaleźć wszystko co kojarzy się z japońską tradycją i jest dla nas esencją tego kraju.

Dodaj komentarz