fbpx

Wellington – miasto odczarowane

Pierwszy raz odwiedziliśmy Wellington dwa tygodnie temu. Rozczarowało nas okrutnie, bo co jak co, ale wobec stolicy kraju ma się jednak pewne oczekiwania. Tymczasem w niedzielne popołudnie i wieczór Wellington nie różniło się od innych miast niczym, poza wielkością. Ludzi tak samo nie było, wszystko pozamykane na cztery spusty, dość posępnie i smutno, z braku laku musieliśmy zjeść obiad we włoskiej pizzerii. Uciekliśmy następnego dnia z samego rana, bo nie chcieliśmy spędzać w nim zbyt wiele czasu, tym bardziej, że wiedzieliśmy, że będziemy musieli do niego wrócić – to główny węzeł komunikacyjny między wyspami.

Wróciliśmy i zobaczyliśmy zupełnie inne miasto. Odwiedziliśmy muzeum Te Papa – podobno jedno z najlepszych na świecie. Niestety ze względu na brak czasu zobaczyliśmy tylko niewielką część ekspozycji, ale wyczuwamy potencjał dla tego zaszczytnego tytułu.

A wieczorem miasto ożyło! Dużo modnych kawiarenek, restauracji, pubów, muzyka na żywo i wielkomiejski gwar na ulicach. Nowozelandczycy w czwartek bawią się tak samo jak w piątek- z radości że piątek tuż tuż. I faktycznie przez chwilę zastanawialiśmy się jaki dziś dzień tygodnia, bo sporo tych osób wyglądało jakby zapomniało, że jutro trzeba wstać do pracy.

Tym samym Wellington dołącza do Auckland, jako miasto potencjalnie nadające się do zamieszkania. Ale spokojnie, też za daleko.

Wellington

Wellington

Wellington

Wellington

Wellington

Podobał Ci się nasz artykuł? Kliknij "Lubię to!", "Udostępnij" lub oceń go!