Na dzikim zachodzie

Dziś wyruszyliśmy z Salty na południe, do Cafayate. Początkowo droga prowadziła przez mało urokliwą rolniczą równinę – dużo małych miasteczek i zielonych pól. Ale z czasem krajobraz zaczął się diametralnie zmieniać. Zaczęły pojawiać się różnokolorowe (czerwone, pomarańczowe, brązowe) wzgórza, sporadycznie porośnięte olbrzymimi kaktusami. Im bliżej do Cafayate, tym góry i formacje skalne stawały się potężniejsze i bardziej surowe, a droga zaczęła prowadzić przez wąwóz Quebrada de las Conchas. To prawdziwy raj dla oka, którego jednak nie da się oddać wiernie na zdjęciach. Surowe czerwone skały górują nad zieloną doliną w której nieśmiało wije się rzeka Rio de las Conchas. Woda spływająca z gór przez wieki wyrzeźbiła w skałach niesamowite formacje, tworząc iście filmowe krajobrazy.
Na 50-kilometrowym odcinku zatrzymywaliśmy się kilkanaście razy. Za każdym widok był inny i równie zapierający dech w piersiach.

Quebrada de las Conchas

Quebrada de las Conchas

Quebrada de las Conchas

Quebrada de las Conchas

Quebrada de las Conchas

Quebrada de las Conchas

El Obelisco - Quebrada de las Conchas

Na obiad dotarliśmy do Cafayate, ale to nie był koniec naszej drogi. Po konsumpcji pysznych, lepionych na naszych oczach, empanadas, ruszyliśmy jeszcze dalej na południe do Ruinas de Quilmes. Te pozostałości prekolumbijskiej twierdzy warto zobaczyć głównie z jednego powodu. Całość ponad 30-hektarowego terenu porośnięta jest olbrzymimi kaktusami. To one przejęły rolę gospodarzy w Quilmes.

Kaktusy w Ruinas de Quilmes
Kaktusy w Ruinas de Quilmes

Na noc wróciliśmy do Cafayate, skąd jutro udamy się w objazd po okolicznych winnicach, a potem pojedziemy na północ do Tilcary.

Winnice koło Cafayate

Droga z Salty do Cafayate

Koszty:

Wstęp do Ruinas de Quilmes: 20 peso

Podobał Ci się nasz artykuł? Kliknij "Lubię to!", "Udostępnij" lub oceń go!

Rate this post