No Vacancy

Mimo że Nową Zelandię odwiedziliśmy pod koniec sezonu, a według niektórych nawet poza sezonem, znalezienie noclegu w dobrej cenie nie zawsze było prostą sprawą. W wielu miejscach wisiała zawieszka „NO VACANCY”, więc dość ryzykowne było jechanie do celu i szukanie noclegu na miejscu.
Dużą pomocą przy poszukiwaniach okazała się aplikacja booking.com, która dawała wstępne rozeznanie o bazie noclegowej w danym miejscu. Często jednak zdarzało nam się szukać noclegów niezależnie, ze względu na ograniczony wybór w tym portalu.
Ceny pokoju dwuosobowego zaczynają się od ok. 65 NZD. Przy dużym szczęściu można znaleźć pokój w niższej cenie (nasz rekord to 59 NZD), ale są to bardzo nieliczne oferty. Jest to również trudniejsze, gdy trasę modyfikuje się w trakcie podróży i noclegi rezerwuje z dnia na dzień, a tak właśnie było w naszym przypadku. Rezerwacja z większym wyprzedzeniem gwarantuje nieco niższe ceny.

Jeśli zależy Wam na obniżaniu kosztów powinniście w pierwszej kolejności szukać noclegów:
na campingach – główna sieć to tzw. Top 10 Holiday Parks, które oferują zwykle pokoje lub małe domki z dzieloną łazienką w cenie od 65 NZD/dobę.
w hostelach, zwanych backpakers accomodation (od 70 NZD/ dobę – pokój z dzieloną łazienką)
Nowa Zelandia ma szeroko rozwiniętą bazę tych ostatnich. Dwie główne sieci to BBH oraz YHA. W każdej informacji turystycznej bez problemu odnajdziecie ulotki obu organizacji, z informacją o sieci placówek w całym kraju. Wadą jest niestety brak możliwości rezerwowania noclegów z dnia na dzień przez stronę internetową. Jeśli jednak zdecydujecie się na noclegi wyłącznie w jednej z tych sieci warto pomyśleć o karcie członkowskiej, która daje dodatkowe zniżki i przywileje.
Ceny pokoju z łazienką są w zasadzie niewiele wyższe, ale przy 30 dniach każdy grosz…, tzn. dolar robi jednak różnicę. Podniesienie standardu wymaga dopłaty w wysokości 10-15 dolarów i tutaj znowu najlepsze okazują się hostele. Pokój z łazienką można znaleźć za ok. 80 NZD.

Noclegi o podobnym standardzie i w podobnej cenie oferują również motele – to kolejne polecane przez nas źródło poszukiwań. O ile nie zostaliśmy zmuszeni przez okoliczności do podejmowania innych działań ograniczaliśmy się w zasadzie do szukania noclegów w opisanych wyżej rodzajach zakwaterowań, czyli na campingach, w hostelach i motelach. Kolejna półka, czyli B&B i hotele są już znacznie droższe, więc nie leżały w obszarze naszych zainteresowań.
Jeśli zaś chodzi o sytuacje wyjątkowe, to zdarzyły się nam dwa razy. Przestrzegamy przed Mount Cook oraz okresem świątecznym (święta Wielkanocne). W pierwszym przypadku baza noclegowa jest bardzo ograniczona, a miejsce popularne, więc wyłącznie rezerwacja z dużym wyprzedzeniem gwarantuje znalezienie czegoś w sensownej cenie.
W drugim przypadku podobnie – dla Nowozelandczyków Wielkanoc to taka nasza majówka, więc masowo wyjeżdżają w tym okresie na „długi weekend”. Większość miejsc jest zabukowana i nie ma w zasadzie żadnego wyboru – trzeba spać tam, gdzie dostanie się dach nad głową. W obliczu tego, że można nie znaleźć nic, cena przestaje odgrywać decydującą rolę.

Co ciekawe – nie ma reguły jeśli chodzi o standard w w/w rodzajach zakwaterowań. Za tę samą cenę w różnych miejscach można się spodziewać naprawdę wszystkiego. Niektóre hostele są nowoczesne, przytulne i mają dodatkowe bonusy w cenie (np. internet, śniadanie albo wieczorny deser), inne tylko łóżko i dość ponurą atmosferę. W motelach warunki są zwykle lepsze, ale standard też zróżnicowany. Ceny różnią się też w zależności od okolicy – nie zawsze w miejscach turystycznych jest większy wybór i bardziej konkurencyjne stawki.

  • O wreszcie dotarłam do cen 🙂 Dzięki 🙂

    • tohvri

      Staraliśmy się napisać o wszystkim co istotne i może się przydać innym. Czasem tylko czasu nie starczało, bo pisaliśmy na bieżąco w czasie wyprawy.