Praga zwyczajna

„Dla nasyconych Mostem Karola. Dla odwracających wzrok od Disneylandu na Staromiejskim rynku. Dla zawiedzionych Muzeum Kafki, gdzie nie ma ani jednego przedmiotu, który by dotknęła jego ręka. Słowem – dla przejedzonych Złotą Pragą – Praga zwyczajna: Žižkov. Dzielnica, która nie ulega przymusowi podobania się.(…) Dzielnica second hand. Praga Pragi”. Tak o Žižkovie pisze na swoim blogu Mariusz Szczygieł, więc w ramach alternatywnego zwiedzania Pragi udaliśmy się tam pewnego popołudnia.
Žižkov zaczyna się trzy minuty pieszo od głównego dworca i jak mówią – cały jest piwiarnią. Podobno jest tam najwięcej knajp na metr kwadratowy w całej Europie. Tylko na jednej z ulic jest ich 23. Ale ulica – wypadało by dodać – jest całkiem długa.
Spacerując zacisznymi ulicami tej dzielnicy mieliśmy wrażenie, że jesteśmy jedynymi ludźmi na świecie, więc porównanie Žižkova do tętniącego życiem krakowskiego Kazimierza wydało nam się co najmniej dziwne.
Nad Žižkovem dominuje słynna wieża telewizyjna postawiona na początku lat 90., aby ułatwić odbiór zagranicznych stacji. Na jej szczyt, na którym mieści się restauracja, można wjechać windą. Do jej rozgłosu przyczynił się również czeski artysta David Černý, który umieścił na elewacji figury raczkujących bobasów. Wieża ma 216 m i mieszkańcy mówią o niej „wiertarka”.
Knajp i gospod w okolicy jest faktycznie pod dostatkiem, ale być może ze względu na nieodpowiednią porę nie było w nich gwarno. Raczej bardzo leniwie i sennie, ale to nic złego, bo dzięki temu można się zrelaksować i odpocząć od turystycznego zgiełku. I co najważniejsze – można zjeść pyszny i sycący obiad w cenie znacznie niższej niż w centrum miasta, więc choćby z tego względu warto udać się w te rejony.
Stąd już tylko rzut beretem na Vinohrady i na Grébovkę, ale o tym w następnym poście.

Wieża telewizyjna na Žižkovie