Półmetek

Połowa za nami 🙁 No ale połowa ciągle przed nami 🙂
Przyszedł czas pożegnać się z Wyspą Południową. Za nami pozostały plaże z pingwinami, uchatkami i fokami. Piękne fiordy, jeziora, wodospady i lodowce. Opuściliśmy też kręte drogi Alp Południowych, by z Picton wypłynąć ku Wyspie Północnej.
Nasz prom przez Cieśninę Cooka eskortowały ławice delfinów, radośnie skaczących koło pokładu Kaitaki. Wellington przywitało nas wietrznie, ale bardzo ciepło. Znowu trochę rozczarowała nas „potęga” tej metropolii, ale z drugiej strony nie ma się czemu dziwić. Wystarczy zdać sobie sprawę, że w nowozelandzkiej stolicy mieszka mniej ludzi niż w Częstochowie.
Na co liczymy w czasie drugiej połowy naszego wyjazdu? Chcemy zobaczyć wulkany i gejzery, pochodzić po piaszczystych wydmach i w końcu poczuć zapach wielkomiejskiej dżungli w Auckland 🙂 Mamy nadzieję, że i tym razem większość uda się zrealizować.

Picton

Prom Picton - Wellington

Podobał Ci się nasz artykuł? Kliknij "Lubię to!", "Udostępnij" lub oceń go!

Rate this post