fbpx

5 relacji, dzięki którym lepiej poznasz Oman

W czasach gdy zamykane są granice, a przemysł turystyczny w wielu krajach właściwie przestał istnieć, nie pozostaje nam nic innego jak powspominać nasze podróże i poopowiadać Wam o wcześniejszych wyjazdach. Jakiś czas temu zaprosiliśmy kilku blogerów by napisali swoją relację z Omanu i podzielenia się z nami swoimi wrażeniami z pobytu. Byliśmy bardzo ciekawi co ich urzekło w tym górzystym, pustynnym i nadmorskim kraju. Dziś przedstawiamy Wam pięć opowieści z kraju, który tak bardzo nas oczarował.
Bardzo dziękujemy wszystkim współautorom za stworzenie tego tekstu, a Was zapraszamy do lektury i do spojrzenia na Oman z perspektywy innych podróżników!

Oman nie tylko z dzieckiem

Kasia, Marek i Malwina – kasai.eu

Do Omanu mamy wielki sentyment. To był pierwszy kraj, do którego ruszyliśmy z naszą ośmiomiesięczną córeczką. Jeśli przeglądacie zdjęcia z Omanu dostępne w sieci, to zobaczycie góry, forty, pustynie. Jednak Oman to przede wszystkim cudowni ludzie i kraj jeszcze ciągle mało odkryty przez masową turystykę. Właśnie dla tej autentyczności i serdeczności warto tam pojechać. W bonusie dostaniecie cudowną przygodę. Bo w Omanie możecie spać w namiocie, zdobywać góry, wędrować kanionami rzek (wadi) i nocować na pustyni.

Niewątpliwą atrakcją dla odwiedzających Oman jest też to, że wszyscy mężczyźni chodzą w tradycyjnych ubraniach – diszdaszach (przeważnie biała szata) i wyszywanych czapeczkach (kuma). Nasz plan na dwa tygodnie obejmował kaniony rzek (polecamy Wadi Shab, Tiwi, Bani Khalid) przejazd i nocleg w górach (zachwyciły nas najbardziej te dzikie Al-Hadżar, z jednym z największych kanionów na świecie – Wadi Ghul), krótki przystanek w stolicy, Maskacie oraz obowiązkowy nocleg na pustyni Wahiba Sands. Koniecznie musicie też odwiedzić targ w Nizwie. Oman to kraj do którego na pewno jeszcze kiedyś chcemy wrócić, bo pierwszy raz zabrakło nam czasu na Salalach i wyspę Masirah.

Kasia, Marek i Malwina, kasai.eu, relacja z Omanu, Oman

Kasia, Marek i Malwina, kasai.eu, relacja z Omanu, Oman

Kasia, Marek i Malwina, kasai.eu, relacja z Omanu, Oman

Kasia, Marek i Malwina, kasai.eu, relacja z Omanu, Oman

Kasia, Marek i Malwina, kasai.eu, relacja z Omanu, Oman

Kasia, Marek i Malwina – nie zdobywamy niedosięgłych szczytów i nie odkrywamy źródeł Amazonki. My tylko kochamy podróżować! Mamy nadzieję, że zainspirujemy i Ciebie.

Nasza relacja z Omanu – kasai.eu

Kasia, Marek i Malwina, kasai.eu, relacja z Omanu, Oman

Oman – kraj na małe i wielkie wakacje

Justyna i Grzegorz – bliskocorazdalej.pl

Mało jest miejsc na świecie, w których czuję się jak w domu. A w Omanie tak właśnie się poczułam. Oman zaskoczył nas swoją różnorodnością, której może nie widać zaraz po wylądowaniu, bo krajobraz jak na księżycu, na którym domy ktoś wybudował, ale chwilę później chwyta za serce. Nasz pomysł na zwiedzanie Omanu sprowadzał się do wypożyczenia samochodu terenowego i zwiedzeniu północy kraju, gdyż tam znajduje się najwięcej atrakcji. Przez 2 tygodnie jeździliśmy po bezdrożach Omanu, odwiedzając przeróżne piękne zakątki.

Justyna i Grzegorz, biskocorazdalej.pl, relacja z Omanu, Oman

Po raz pierwszy mieliśmy nieograniczone możliwości jazdy po górach, kanionach, pustyniach, plażach, wadi i wszędzie, gdzie nas fantazja poniosła. Trasy są przepiękne, urozmaicone i puste. To nas najbardziej w tym kraju urzekło. Kolejną sprawą był brak turystów. To kraj jeszcze nieodkryty przez masową turystykę, więc znakomitą większość tych wspaniałych miejsc mieliśmy tylko dla siebie. W najpopularniejszych miejscach spotkać można innych zwiedzających, ale skala nieporównywalna do tej, z którą mamy do czynienia na świecie.

Justyna i Grzegorz, biskocorazdalej.pl, relacja z Omanu, Oman

Życzliwość mieszkańców to także coś, czego nie doświadczyłam nigdzie indziej. Zawsze gotowi do pomocy, gościnni, serdeczni, ale w żadnym razie nie nachalni. Oman można zwiedzać budżetowo, śpiąc pod namiotem gdziekolwiek się komuś zamarzy lub w coraz liczniej oferowanych apartamentach czy hotelach. Ceny noclegów nie są kosmiczne, jak to jeszcze niedawno bywało. My mieliśmy ze sobą cały potrzebny sprzęt biwakowy, ale wybraliśmy wygodę i większość nocy spędziliśmy w apartamentach. Największy koszt to wynajem samochodu terenowego, ale warto w taki zainwestować by poczuć smak prawdziwej wolności i przygody na omańskich bezdrożach. Gdybyście woleli jednak samochód osobowy to gładkie jak stół autostrady powiodą Was do najpopularniejszych atrakcji Omanu bez problemu.

Justyna i Grzegorz, biskocorazdalej.pl, relacja z Omanu, Oman

Wyjątkowe przeżycia z Omanu to – poza offroadową jazdą – kąpiel w wadi, naturalnych basenach skalnych pełnych krystalicznie czystej wody, obserwacja żółwic składających jaja na plaży przed wschodem słońca, spotkanie ze stadem dzikich osłów podczas noclegu nad krawędzią omańskiego Wielkiego Kanionu, zachód słońca i nocleg na pustyni w cudnym campie, odwiedziny na tzw. kozim targu, zwiedzanie potężnych fortów i twierdz z gliny, odpoczynek na wielkich pustych plażach i wiele, wiele innych wzruszeń na każdym kroku. Do tego wszechogarniające poczucie bezpieczeństwa, co w tym rejonie świata nie jest wcale takie oczywiste.
Jeśli nie mieliście Omanu na liście wymarzonych kierunków to jak najszybciej go tam wpiszcie. Gwarantuję pełną satysfakcję i radość z odkrywania tego wspaniałego kraju dla siebie. Oman zwiedzaliśmy z dziećmi i one także były zachwycone przyrodą i różnorodnością tego kraju. Szczegóły dotyczące organizacji wyjazdu na własną rękę oraz plan podróży znajdziecie na moim blogu.

Justyna i Grzegorz, biskocorazdalej.pl, relacja z Omanu, Oman

Justyna i Grzegorz, biskocorazdalej.pl, relacja z Omanu, Oman

Justyna i Grzegorz, prawnicy, którzy z dwiema córkami Leną i Polą zwiedzają świat. Na blogu opisują podróże bliższe i dalsze, zawsze aktywne, często w nietypowe miejsca. Zawsze szukają miejsc niezadeptanych i bez tłumów turystów. Inicjatorem wszystkich wypraw oraz autorem bloga jest Justyna, której celem jest wsparcie i inspirowanie czytelników w realizowaniu ich podróżniczych marzeń.

Nasza relacja z Omanu: bliskocorazdalej.pl

Justyna i Grzegorz, biskocorazdalej.pl, relacja z Omanu, Oman

Rodzina w podróży po Omanie

Asia, Łukasz, Maja i Alicja – gdziesakasperki.pl

Zaczęło się od upolowania tanich biletów i głodu podróży w nieznane, dalsze zakątki. Do Omanu ruszaliśmy z pewną dozą niepewności z niespełna dwuletnią Mają. Z tego też względu nie mieliśmy zbyt napiętego planu wyznaczając jedynie parę punktów, do których chcieliśmy dotrzeć. Wynajętym na własną rękę samochodem i zapakowanym w bagażniku namiotem czuliśmy, że ogranicza nas tylko czas. W ciągu dwóch tygodni pobytu poza Maskatem dotarliśmy do imponujących wadi (Wadi Bani Khalid, Wadi Shab), bajecznych fortów w Nizwie i Bahli, plaż Al Ashkary. Oglądaliśmy nocą żółwie narodziny w Ras Al Jinz, zwiedzaliśmy pachnące mirrą targi i spaliśmy na pustkowiu wyspy Masirah. Z niemalejącym zainteresowaniem pokonywaliśmy kolejne kilometry dobijając do 2 tysięcy.

Asia, Łukasz, Maja i Alicja, gdziesakasperki.pl, relacja z Omanu, Oman

Ale to nie miejsc byliśmy najbardziej ciekawi. Tamtejsza kultura i ludzie fascynowali nas o wiele bardziej. Na każdym kroku Omańczycy okazywali się niezwykle otwarci i szczerze zainteresowani nami – podróżującą rodziną z Polski, a nie omańskimi rialami w naszej kieszeni. Nieznajomi chętnie udzielali rad, namawiali na herbatę na zapleczu sklepu, czy nawet zapraszali na wielodaniowy obiad, kiedy ot tak zapytaliśmy przypadkowo napotkanego Omańczyka o drogę. Jedyny „problem” jaki wtedy mieliśmy to opuszczenie domu gospodarza. Końca gościny nie było bowiem widać a cała rodzina chciała nas jak najdłużej zatrzymać u siebie na niekończących się pogawędkach. Przeszkodą w kontaktach z nieznajomymi nie okazał się nawet brak wystarczającej znajomości języka angielskiego. Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę barierę kulturową, która komplikuje kontakty podróżującej kobiety z Omańczykami, którzy chętniej rozmawiają z mężczyznami. W restauracjach i domach spotykaliśmy się z podziałem stref na kobiecą i męską choć nas te ograniczenia nie obejmowały.

Asia, Łukasz, Maja i Alicja, gdziesakasperki.pl, relacja z Omanu, Oman

Wrażeń dostarczyły nam w dużej mierze również noclegi pod rozgwieżdżonym niebem, z którymi z pewnością nie może równać się żaden hotel. Szczególny zachwyt wzbudziło w nas upstrzone niezliczoną ilością gwiazd niebo na omańskiej wyspie Masirah, gdzie szukając schronienia przed wiatrem rozbiliśmy namiot w pasterskiej zagrodzie. Nawet na tym pustkowiu spotkaliśmy Omańczyków, którzy chętnie z nami rozmawiali, częstowali ryżem i przepysznymi omańskimi daktylami.

Asia, Łukasz, Maja i Alicja, gdziesakasperki.pl, relacja z Omanu, Oman

Oman przerósł nasze oczekiwania a przez to pozostawił nas z niedosytem. Chętnie powtórzylibyśmy omańską podróż, tym razem kierując się bardziej na południe. Z pozoru nudny pustynny kraj okazał się niezwykle bogaty pod względem architektury, kultury, historii. Mogliśmy się o tym przekonać czerpiąc wiedzę o codziennym życiu w czasie rozmów z couchsurferami, u których zaliczyliśmy kilka noclegów. Przyjaźnie nastawieni Omańczycy sprawiali, że czuliśmy się bezpieczniej niż we własnym kraju. Dlatego śmiało możemy polecić Oman jako kierunek na niezapomnianą rodzinną podróż, w której nawet najmłodsi nie będą się nudzić. Pustynne piaskownice, forty przypominające baśniowe zamki, dzikie wielbłądy, żółwi wyścig do morza, poszukiwania delfinów to przecież nie lada przygody. Uśmiechnięta twarz i pełne ciekawości oczy Mai na omańskich ujęciach są najlepszą rekomendacją!

Asia, Łukasz, Maja i Alicja, gdziesakasperki.pl, relacja z Omanu, Oman

Gdzie są Kasperki – Jesteśmy rodziną, która nie usiedzi dłużej na miejscu. Jako rodzice trójki dzieci na co dzień staramy się spiąć obowiązki zawodowe (praca na etacie) z aktywnym rodzicielstwem. Nie potrafimy funkcjonować bez podróży – tych większych, ale i tych mniejszych, bliższych. To jest czas tylko dla nas, na wyłączność, przynoszący wiele bezcennych rodzinnych doświadczeń. Na blogu Gdziesakasperki staramy się inspirować innych do rodzinnych wyjazdów i pokazywać, że mogą być naprawdę fajną przygodą!

Nasza relacja z Omanu: gdziesakasperki.pl

Asia, Łukasz, Maja i Alicja, gdziesakasperki.pl

Wspominając Oman

Natalia i Łukasz – filmowe-szlaki.pl

Tak naprawdę początkowo wybieraliśmy się do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, pomysł na Oman był tylko i wyłącznie dodatkiem. Jednak od planu do realizacji się trochę zmieniło i faktycznie polecieliśmy do ZEA, wzięliśmy samochód, objechaliśmy kilka interesujących nas miejsc, a następnie pojechaliśmy do Omanu. ZEA to kraj dość specyficzny, Oman natomiast to Bliski Wschód jaki lubimy oglądać, więc bardzo szybko poczuliśmy się, jakbyśmy znali ten kraj od lat. Dodatkowo Sułtanat daje możliwość zwiedzania różnorodnych miejsc: przyrodniczych, kulturalnych, czy historycznych, w dość krótkim czasie. To sprawia, że nawet będąc na etacie, gdy trzeba dni urlopu mocno liczyć, tamta podróż zostaje w pamięci, zaś czas jej trwania jakby się wydłużał.

Najbardziej w naszej pamięci utkwiła wspaniała plaża w Ras Al-Jinz znane i chronione miejsce lęgowe żółwi morskich. W planie mieliśmy nocny spacer na plażę, by wypatrywać żółwic. Mimo że nie był to szczyt sezonu lęgowego, udało się dostrzec samicę składającą jaja, a także kibicować małemu żółwiczkowi w jego drodze do morza.

Natalia i Łukasz, filmowe-szlaki.pl, relacja z Omanu, Oman, żółwie

Dobrze wspominamy też rejs po Zatoce Omańskiej, gdzie mieliśmy okazję oglądać mnóstwo delfinów trasę wpływających stadnie na te wody. Safari, ale tym razem morskie. Wyruszyliśmy z rana i choć początkowo delfinów nie było widać, wkrótce trafiliśmy na sporo przepływających osobników.

Natalia i Łukasz, filmowe-szlaki.pl, relacja z Omanu, Oman, delfiny

Pociągają nas obszary takie jak Wahiba Sands: przepiękna pustynia, gdzie mieliśmy ciszę i mnóstwo wydm właściwie dla nas samych. Rozciągająca się po horyzont i praktycznie cała dla nas. W oddali były oczywiście inne obozy, ale ledwo dało się je zauważyć, więc zupełnie nam nie wadziły. Mieliśmy kameralny obóz, żadnych Beduinów z hinduskimi korzeniami, jedynie wieczorem ognisko i gwiazdy.

Natalia i Łukasz, filmowe-szlaki.pl, relacja z Omanu, Oman, Wahiba Sand

Albo góry i przede wszystkim wielki kanion Omanu, czyli Dżabal Szams. Oglądany z dołu i góry, robi niesamowite wrażenie, a przy tym można tam też zmarznąć! Mniejsze kaniony też są (jak Wadi Bani Khalid), ale ten wspomniany jest głębszy niż Wielki Kanion w Stanach i zdecydowanie mniej zatłoczony. Większość ludzi tutaj to byli okoliczni mieszkańcy, którzy wybrali się na piknik.

Natalia i Łukasz, filmowe-szlaki.pl, relacja z Omanu, Oman, Dżabal Szams

Natalia i Łukasz, filmowe-szlaki.pl, relacja z Omanu, Oman, Dżabal Szams

Z lokalnej kultury najbardziej w głowie utkwiła nam Nizwa i cały zgiełk koziego targu. Uczestniczenie w nim, póki nie jest to jeszcze turystyczna pokazówka, a widzowie stanowią tylko tło, to coś wspaniałego i interesującego. Oczywiście żal sprzedawanych zwierząt, z których wiele było wystraszonych i zdezorientowanych.

Natalia i Łukasz, filmowe-szlaki.pl, relacja z Omanu, Oman, Nizwa

Wymieniać można by jeszcze więcej, ale szczególnie wspominamy jeszcze jedno miejsce Maskat i jego charakterystyczna architekturę. I wcale nie chodzi tutaj o wspaniałe meczety, ale zwykły sposób konstrukcji domów, z balkonami, który widzieliśmy w dawnej kolonii Omanu, czyli na Zanzibarze. Fajnie się to łączy.

Mamy wiele dobrych wspomnień z Omanu. W krótkim czasie udało się zobaczyć dużo różnorodnych atrakcji. Zaliczyliśmy też samodzielną jazdę po pustyni i offroady, które formalnie nimi nie były. Z pewnością dałoby się zobaczyć jeszcze więcej, choćby na południu kraju. Może kiedyś.

Natalia i Łukasz, filmowe-szlaki.pl. Podróżujemy, oglądamy filmy i staramy się to łączyć, choćby odnajdując i odwiedzając lokacje filmowe. Lubimy na własną rękę konfrontować świat przedstawiony w kinie z rzeczywistym, dostrzegać inspiracje i przekłamania. W naszych wyprawach jest to często punkt wyjścia, a dalej staramy się zobaczyć tyle, na ile pozwala praca na etacie.

Nasza relacja z Omanu: filmowe-szlaki.pl

Natalia i Łukasz, filmowe-szlaki.pl

Wahiba Sands, czyli pustynia to nie pustka

Sabina i Piotr oraz Walizka – wpodrozy.net.pl

W lutym 2016 udało nam się przejechać ok. 1600 km po północnej części Omanu. Nie przyjechaliśmy oglądać słynnych fortów i meczetów, bo jesteśmy historycznymi i architektonicznymi ignorantami. Nie przyjechaliśmy wylegiwać się w nadmorskich kurortach, bo to totalnie nie nasza bajka. Odwiedziliśmy Oman dla gór i pustyni. Mieliśmy terenówkę, namiot i niesamowite przestrzenie przed sobą.
Pustyni w Omanie nie trzeba szukać – jest właściwie wszędzie. Czasem skalista, czasem żwirowa, czasem taka trochę „krzaczkowa”, jak Kalahari. Jeśli jednak szukacie piasku i wydm ciągnących się po horyzont, wybierzcie się na Wahiba Sands.

Sabina i Piotr oraz Walizka, wpodrozy.net.pl, Wahiba Sands, pustynia

Mijając miejscowość Bidiyah i kierując do Al Hawiyah, zobaczyliśmy we wstecznym lusterku, jak ktoś miga nam światłami. Pomyśleliśmy, że coś jest nie tak z naszym autem, ale nic na to nie wskazywało. Kierowca za nami znowu daje nam znaki, więc zjeżdżamy na pobocze. Sympatyczny Omańczyk wysiada i pyta, czy czasem się nie zgubiliśmy, bo w tej wsi nic nie ma i jak coś, to może nam pomóc znaleźć drogę lub jakiś nocleg. Dziękujemy i uspokajamy, że właśnie tam chcemy jechać. Takich bezinteresownych ofert pomocy można nie raz doświadczyć w tym przyjaznym kraju.

Dla nas pustynia to przede wszystkim spokój, wyciszenie i bycie z naturą, więc nie chcemy korzystać z przygotowanych dla turystów campów i przejażdżek, tylko rozbijamy swój własny namiocik na wydmach za wsią z dala od wszystkich i wszystkiego. Przed nami rozpościerają się tysiące kilometrów kwadratowych w kolorze beżowo-pomarańczowym. O zachodzie słońca pojawia się lekki wiatr i wzbija mikro drobinki piasku, przez co pustynia wydaje się przymglona, jak na starej fotografii. Jest absolutnie zjawiskowo! No i ta cisza…

Sabina i Piotr oraz Walizka, wpodrozy.net.pl, Wahiba Sands, pustynia

Nocne niebo nad pustynią widzieliśmy już wiele razy w życiu, ale zachwyca nas zawsze tak samo. Nie inaczej jest na Wahiba Sands, gdzie gwiazdy wydają się milionami spadać nam na głowy. Są tak jasne, że widać je przez „sufit” naszego namiotu.

Sabina i Piotr oraz Walizka, wpodrozy.net.pl, Wahiba Sands, pustynia

Rano doznajemy małego szoku widząc, że cały namiot i samochód jest pokryty grubą warstwą rosy. Nie spodziewaliśmy się czegoś takiego na pustyni. Na szczęście, wraz z pierwszymi promieniami słońca, wszystko szybko paruje. To jednak nie jedyne zaskoczenie tego poranka. Eksplorując okolice, dostrzegamy dwa martwe wielbłądy dosłownie tuż za wydmą za naszym namiotem. Wysuszone na wiór, z wydziobanymi przez drapieżne ptaki wnętrznościami są przestrogą, że w tym surowym środowisku nie ma żartów i można marnie skończyć.

Sabina i Piotr oraz Walizka, wpodrozy.net.pl, Wahiba Sands, pustynia

Pakujemy obozowisko i jedziemy kawałek w głąb Wahiba Sands, po czym zostawiamy samochód i maszerujemy przed siebie, otoczeni bezkresem diun. Niektóre mają kilka, a inne kilkadziesiąt metrów wysokości. Wchodzenie i zbieganie, a czasem zjeżdżanie na tyłkach sprawia nam dziecięcą frajdę. Wkoło nie ma nikogo, nie widać śladów stóp, opon, ani wielbłądzich łap, więc rozkoszujemy się byciem sam na sam z tą gigantyczną piaskownicą. To jedno z naszych najlepszych wspomnień z Omanu.

Sabina i Piotr oraz Walizka, wpodrozy.net.pl, Wahiba Sands, pustynia

Jeśli kochacie pustynię i przepiękną, niezniszczoną przez ludzi przyrodę, jeśli chcecie doświadczyć niepodszytej chęcią zysku gościnności i otwartości miejscowych, wybierzcie się do Omanu.

Sabina i Piotr oraz Walizka z bloga wpodrozy.net.pl. Nie lubimy zwiedzać miast, uwielbiamy przyrodę, zwłaszcza pustynie i góry. Nasz blog powstaje na gorąco w podróży, w której jesteśmy od czasu do czasu. Piszemy bez cenzury, bez lansu i bez artykułów sponsorowanych.

Nasza relacja z Omanu: wpodrozy.net.pl

Sabina i Piotr oraz Walizka, wpodrozy.net.pl


Wszystkie zdjęcia we wpisie są autorstwa twórców poszczególnych stron.

Podobał Ci się nasz artykuł? Kliknij "Lubię to!", "Udostępnij" lub oceń go!