Jak dolecieć na Nową Zelandię?

Nasze przygotowania do wyprawy do krainy Kiwi zaczęliśmy od znalezienia odpowiedniego lotu. Nas ograniczały głównie termin wylotu i czas pobytu na miejscu oraz oczywiście finanse. Ale przy wyborze połączeń lotniczych warto zwrócić także uwagę na: całkowity czas przelotu, ilość przesiadek i międzylądowań oraz miasto do którego lecicie i z którego wracacie. Jest to szczególnie istotne przy późniejszym planowaniu pobytu i trasy zwiedzania Nowej Zelandii.

W celu znalezienia najdogodniejszych połączeń lotniczych przeszukaliśmy oczywiście dość starannie internet. Niestety większość rad była nieaktualna – z lat 2009-2010 – i co za tym idzie, mało pomocna. Polecano głównie połączenia przez Londyn lub inne europejskie stolice. Tymczasem my znaleźliśmy najlepsze rozwiązanie bezpośrednio z Polski.

Od 6 lutego 2013 roku linie Emirates zaczynają bezpośrednie połączenia lotnicze z Warszawy do Dubaju. I to okazał się prawdziwy strzał w dziesiątkę. Nie dość, że to połączenie z jedną przesiadką, to okazało się że jest najtańsze i dość szybkie. Z Warszawy do Christchurch w 37 godzin z 11 godziną przerwą w Dubaju (linie lotnicze pokrywają koszty hotelu na lotnisku i załatwiają wizę tranzytową), a w drodze powrotnej 32 godziny bez długich przestojów na lotniskach. W obie strony międzylądowania techniczne w Bangkoku i Sydney.

Cena za bilet oczywiście nie jest niska, ale w granicach rozsądku jak na połączenie z drugą stroną świata. Oczywiście trzeba pamiętać, że zawsze warto szukać promocji na loty na Nową Zelandię i kombinować, ale nie zawsze wszystkie okoliczności pozwalają, żeby skorzystać z okazji, głównie ze względu na konkretne daty promocyjnych lotów. W chwili naszych poszukiwań (grudzień 2012) oferta Emirates była zdecydowanie najkorzystniejsza pod wieloma względami, ale zawsze warto sprawdzić co podpowie jakaś porównywarka lotów – my polecamy skyscanner.